Twórca "Californication": Hank jak Roman Polański

Fot. Showtime

Fot. Showtime

O 4. sezonie "Californication", który od 4 marca będzie można oglądać w niedzielne wieczory w Universal Channel, opowiada producent i scenarzysta serialu Tom Kapinos.

Zakończenie 3. sezonu było bardzo dramatyczne. Sekret Hanka o nocy spędzonej z nieletnią wówczas Mią wyszedł na jaw. Karen i Becca są w szoku. Dlaczego zdecydowałeś, że właśnie teraz tak długo skrywana tajemnica Hanka powinna wyjść na jaw?

Noc spędzona z Mią [Madeleine Zima] była ważną częścią odcinka pilotowego i nie chciałem tego wątku wyeksploatować już w 1. sezonie. W 2. sezonie natomiast nie było miejsca dla tego tematu. Pomyślałem jednak, że prawda może niespodziewanie ujrzeć światło dzienne w finale 3. sezonu, kiedy to wszyscy zapomnieli już o tej historii. Widzowie być może pomyśleli, że Mia i Hank [David Duchovny] nie poniosą konsekwencji tej jednej nocy. Uważałem, że ujawnienie wydarzeń z tamtego sezonu w finale 3. będzie dla widzów dużym zaskoczeniem.

Czy ujawnienie tajemnicy Mii i Hanka pomogło Ci w pisaniu scenariusza do 4. sezonu?

Tak naprawdę w 4. sezonie, po raz pierwszy mieliśmy konkretną historię, która napędzała fabułę serialu. Pamiętajmy, że "Californication" ma bardzo proste podstawy. To serial
o pisarzu, który nie może pisać i tworzyć, i który uprawiał seks z kobietą nieświadomy tego, że ona jest nastolatką. Na tej podstawie mieliśmy dużo ciekawego materiału, ale dopiero w 4. sezonie wiedziałem, że mamy w ręku coś więcej. Wyobrażałem sobie, że Hank mógł być jak Roman Polański w tej sytuacji, z procesem sądowym i atmosferą Hollywood w tle.

W 4. sezonie powieść Hanka "Fucking and Punching" doczeka się ekranizacji. Dzięki temu serial zyska nowy hollywoodzki wątek. Czy dobrze Ci się to pisało?

Gdybym mógł wcześniej wprowadzić wątek hollywoodzki, chętnie bym to zrobił. Jednak wcześniej wydawało mi się to zbyt banalne. Poza tym w tym czasie był serial "Ekipa", mocno osadzony w tym klimacie. Ciężko byłoby to przebić. Dlatego zawsze trzymaliśmy się z dala od Hollywood i tej tematyki. Wydaje mi się, że dobrze robiliśmy, bo dzięki temu mogliśmy rozwijać inne wątki. Los Angeles w naszym serialu było nieco bardziej zaściankowe, funkcjonowało niejako obok świata rozrywki.

Jednak z drugiej strony, jeśli opowiada się historię pisarza w Los Angeles, prędzej czy później pojawi się również Hollywood. To była wielka przyjemność móc w tym roku zajrzeć w umysł Hanka i obserwować, jak będzie się zachowywał w śmietance towarzyskiej Hollywood, podczas kręcenia jego filmu.

Jedną z niewątpliwych zalet tworzenia popularnego serialu jest możliwość angażowania największych gwiazd. Jak przekonałeś Roba Lowe'a, aby zagrał Hanka w filmie na podstawie jego powieści?

Nie jest łatwo znaleźć aktorów, którzy zagraliby aktorów. Napisałem rolę dla zupełnie zwariowanej postaci. To było ogromna przyjemność! Następnie sporządziliśmy listę aktorów, którzy mogliby wcielić się w tę postać. Jednak nikt z listy nie mógł podjąć się tego zadania. Również Rob na początku nie był do końca zdecydowany. Jego agent powiedział nam, że Rob ma zbyt dużo zobowiązań.

Jednak staraliśmy się dostać do niego inną drogą. Okazało się, że fryzjer Davida Duchovnego strzyże również Roba. Tą drogą staraliśmy się do niego dotrzeć. Ja jestem jego fanem od dawna, jednak nigdy nie miałem okazji poznać go osobiście. Nie wiedziałem też, jakie ma poczucie humoru. Jednak kiedy Rob pojawił się na planie, by nagrać swoje sceny, świetnie się przy tym bawił. Przeczytał swoje kwestie, powtórzył i zaczął się głośno śmiać. Potem miał wiele pomysłów dotyczących stylizacji swojej postaci – włosów, brody i makijażu. Jak tylko pojawił się na planie, to po prostu wymiatał!

A jak udało Ci się namówić Tommy’ego Lee do zagrania w 4. sezonie?

Większość wydarzeń w 4. sezonie rozgrywa się na terenie hotelu, który jest bardzo podobny do Chateau Marmont. Hank został wyrzucony z domu, więc mieszka właśnie tam. Jest taka scena, kiedy Hank jest bardzo przybity. Okazuje się, że Tommy Lee gra na pianinie i bawi się ze znajomymi tuż obok. Jednak kiedy to pisałem, wcale nie chciałem, żeby był to akurat Tommy Lee. Myślałem raczej o kimś, kto akurat grał w tym czasie na pianinie. Mniej więcej w tym samym czasie doszły mnie słuchy, że Tommy bardzo lubi nasz serial i chciałby, żeby jego muzyka pojawiła się w "Californication". Udało się to zaaranżować w ciągu 48 godzin, co jest dosyć niespotykane.

Czy Hank zmienił się w ciągu czterech sezonów?

Tak i nie. Nie jestem typem osoby, która wierzy w przemianę charakteru kogoś w wieku Hanka. Jednak myślę, że nieco się rozwinął. Hank jest osobą nieustępliwą w dążeniu do celu, którym jest stały związek z miłością jego życia – Karen. Jednak pod koniec 4. sezonu dochodzi do wniosku, że ta walka jest pozbawiona sensu. Zamiast zdobyć miłość Karen, staje się dla niej i dla ich córki Bekki źródłem kolejnych utrapień. Końcówka sezonu będzie słodko-gorzka z rozstaniem w tle. Taką drogę przebył Hank, by nie być już tak zwariowanym gościem, który zrobi wszystko, aby osiągnąć cel. Zmiana jest subtelna, ale zdecydowanie zauważalna.

4. sezon "Californication" obejrzycie w Universal Channel. Premiera w niedzielę 4 marca o godz. 23:00 i 23:30 (2 odcinki).