"Ty" i "Sex Education" mają niesamowitą oglądalność. Netflix ujawnił liczby, które robią wrażenie

"Sex Education" (Fot. Netflix)

0

Do tej pory na temat oglądalności seriali na Netfliksie co najwyżej spekulowano. Teraz streamingowy gigant rzucił liczbami – najpopularniejsze seriale mają po kilkadziesiąt milionów widzów.

Liczby pochodzą od samego Netfliksa, czyli nie zostały zweryfikowane przez żadne zewnętrzne źródło, niemniej jednak są bardzo interesujące, bo globalne. Do tej pory różnego rodzaju firmy, w tym także Nielsen, próbowały liczyć oglądalność netfliksowych seriali w Stanach Zjednoczonych. Nie mieliśmy pojęcia, jak wygląda sytuacja na całym świecie. Teraz Netflix ujawnia, że wygląda naprawdę imponująco.

Dane oglądalności, które podał Netflix, dotyczą zaledwie kilku seriali, które są wielkimi hitami na platformie. A największe z nich to "Ty" i "Sex Education" – oba w ciągu czterech tygodni od premiery mają dotrzeć do 40 mln gospodarstw domowych. Z kolei "Szkoła dla elity" została obejrzana w 20 mln gospodarstw domowych. Hiszpański serial jest bardzo popularny wśród młodzieży, podobnie zresztą jak jego obsada, która dorobiła się milionów obserwujących na Instagramie.

Kolejne bardzo popularne produkcje to "Bodyguard", włoskie "Baby" i turecki "The Protector". Każdy z tych tytułów miał oglądalność w wysokości ponad 10 mln. Ogromnym hitem jest też film "Bird Box", który został obejrzany w ponad 80 mln gospodarstw domowych w ciągu miesiąca od premiery.

Dane zostały ujawnione przez szefa Netfliksa, Reeda Hastingsa, podczas konferencji, na której przedstawiano wyniki finansowe za ostatni kwartał. Dowiedzieliśmy się z niej, że serwis zyskał w tym okresie 8,8 mln nowych klientów, podczas gdy przewidywano, że zyska 7,6 mln. Obecnie za korzystanie z Netfliksa płaci 139 mln osób na całym świecie.

Wielomilionowa widownia seriali z Wielkiej Brytanii, Hiszpanii, Włoch czy Turcji potwierdza, że Netfliksowi opłaca się inwestowanie w produkcje nie tylko z USA, ale i z całego świata. Zainwestowanie w "Bodyguarda" BBC było świetnym ruchem, a jeszcze lepszym – przejęcie serialu "Ty" od telewizji Lifetime.

To właśnie dzięki Netfliksowi grany przez Penna Badgleya stalker stał się przedmiotem licznych dyskusji w internecie. Gromy spadły m.in. na Millie Bobby Brown ze "Stranger Things", która na swoim Instagramie oznajmiła w instastory, że jej zdaniem Joe nie jest psychopatą, tylko romantykiem. Młoda aktorka potem wycofała się z tego, tłumacząc, że pospieszyła się z formułowaniem opinii, nie obejrzawszy całego serialu.

Nie ona jedna pogubiła się w emocjach dotyczących romantycznego stalkera (i mordercy). Penn Badgley nawet wyjaśniał w żołnierskich słowach na Twitterze, czemu absolutnie nie powinniśmy zakochiwać się w jego bohaterze. A całe zamieszanie jest możliwe właśnie dzięki Netfliksowi – podczas emisji w Lifetime serial nie budził większych kontrowersji, bo nie miał takiej publiki.