Nasze podsumowanie tygodnia – znowu same hity!

0
1 2 3 4 5 6

Tym razem zestaw hitów trochę skromniejszy, ale za to treściwy. Znalazło się tu miejsce dla "Detektywa" i innych produkcji HBO, pożegnania w "Brooklyn 9-9" i przede wszystkim "Russian Doll" – cudownej niespodzianki na Netfliksie.

HIT TYGODNIA: "Detektyw" mówi, że nie znamy dnia ani godziny

"Detektyw" (Fot. HBO)

"Detektyw" (Fot. HBO)

Na początek słowo wyjaśnienia: choć na HBO GO pojawiły się już nowe odcinki "Detektywa", "Na wylocie" i "High Maintenance", postanowiliśmy ocenić tylko te, które miały telewizyjną premierę w Polsce w zeszły poniedziałek. Powód jest prosty: szkoda by było, gdyby cała trójka została wykluczona z hitów w przyszłym tygodniu, bo zasługuje na to, żeby w nich być. Dlatego dziś chwalimy tylko odcinek "Detektywa" nr 4, na piąty przyjdzie jeszcze czas.

"The Hour and the Day" nie był najbardziej ekscytującym odcinkiem w tym sezonie, ale nie szkodzi. To była godzina wypełniona powolnie snującymi się wydarzeniami, długimi rozmowami i klimatycznymi sekwencjami na trzech płaszczyznach czasowych. Sam tytuł to nawiązanie do Biblii – i ani ono, ani świetne dialogi pełne trudnych słów nie znalazły się tutaj przypadkiem, bo to właśnie ten odcinek współtworzył David Milch ("Deadwood"). Jego barwny styl można było rozpoznać w rozmowach (i przemowach) bohaterów – tylko Ala Swearengena brakowało.

Raz jeszcze mogliśmy się przekonać, jak dobrze debiutujący tym odcinkiem w roli reżysera Nic Pizzolatto – który na amerykańskim Południu urodził się i spędził większość życia – zna te rejony. Jak realistycznie potrafi sportretować panującą tam biedę, skomplikowane relacje społeczne, nie zawsze świadomy rasizm białych mieszkańców tamtych okolic i problemy wybuchające z szaloną siłą, zdawałoby się, z niczego. Udowodniła to z jednej strony wyprawa Haysa i Westa w rejon zamieszkiwany przez czarnoskórą mniejszość, a z drugiej – ucieczka zaszczutego Śmieciarza, pod którego chatą zrobiło się pod koniec odcinka bardzo gorąco.

Swój rewelacyjny moment miał Scoot McNairy w roli Toma Purcella lądującego na jeszcze większym dnie, z którego wyciągnął go detektyw West. Choć to nie jest wybitnie napisana rola, aktor znany z "Halt and Catch Fire" dokonuje co tydzień cudów, tworząc przejmujący portret rodzica w żałobie. A ten tydzień, ze słowem na N, którego Tom szczerze pożałował chwilę po tym, jak nim rzucił, niełatwo będzie przebić. McNairy potrafi sprawić, że nikt i nic innego w "Detektywie" nie istnieje.

Jeśli widzieliście już 5. odcinek, to wiecie, pod co przygotowywano grunt w tym tygodniu, co się wydarzy pod domkiem Śmieciarza i jak dalej potoczy się śledztwo we wszystkich trzech odsłonach. Ale nawet nie mając tego kontekstu, można docenić "The Hour and the Day" za to, że jest esencją "Detektywa", jakiego lubimy – serialu, który niespiesznie robi swoje w klimatycznej oprawie. [Marta Wawrzyn]

1 2 3 4 5 6
  • Hazel

    Brooklyn Nine-Nine naprawdę dał z siebie wszystko w tym odcinku. Nie obyło się bez płaczu. Będę za tobą tęsknić Gina :(