Luke Perry uhonorowany w najnowszym odcinku "Riverdale". Jaki jest plan na dalszą część 3. sezonu?

"Riverdale" (Fot. CW)

0

Luke Perry, czyli wspaniały tata Archiego, został uhonorowany w pierwszym odcinku po śmierci. Twórca "Riverdale" zapowiedział, że serial zawsze będzie pamiętać o zmarłej gwieździe.

Dziś na Netfliksie możecie obejrzeć "Fire Walk with Me", czyli najnowszą odsłonę "Riverdale". To pierwszy odcinek po śmierci Luke'a Perry'ego. Aktor grający Freda Andrewsa, ojca Archiego, zmarł w poniedziałek w szpitalu w Kalifornii w wyniku komplikacji po udarze mózgu.

Riverdale uhonorowało Luke'a Perry'ego

Na końcu odcinka pojawiła się czarna plansza z napisem "In Memoriam. Luke Perry: 1966-2019". Perry miał także w odcinku "Fire Walk with Me" krótki epizod na ekranie jako Fred pomagający synowi dojść do siebie po kolejnej niebezpiecznej przygodzie. Jak na najlepszego tatę na świecie przystało.

Riverdale Luke Perry

Twórca "Riverdale", Roberto Aguirre-Sacasa, wrzucił na Instagram informację, że zarówno ten, jak i kolejne odcinki serialu będą zadedykowane Luke'owi Perry'emu.

– Przeglądam zdjęcia w drodze na plan. To pochodzi z pierwszych dni. Z Lukiem w środku. Nasze serce, zawsze. W dzisiejszym odcinku "Riverdale" Fred robi to, co mu wychodzi najlepiej – pomaga Archiemu. Odcinek jest zadedykowany Luke'owi, podobnie jak wszystkie pozostałe odcinki – napisał showrunner.

Co z Riverdale po śmierci Luke'a Perry'ego?

Jak informuje Deadline, ekipa "Riverdale" wróciła wczoraj na plan po dwudniowej żałobie i produkcja serialu została wznowiona. Scenarzyści w tym czasie prawdopodobnie pracowali nad resztą 3. sezonu, zastanawiając się, jak zakończyć wątek Freda Andrewsa. Ekipa "Riverdale" nie podała, w ilu jeszcze odcinkach zobaczymy Perry'ego, ale prawdopodobnie nie więcej niż dwóch.

Tymczasem zmarłego aktora wspominają kolejni przyjaciele, m.in. Colin Hanks z "Fargo", który opisał, jak przypadkiem spotkał Perry'ego w samolocie, a ten uspokoił rozbrykane dzieciaki za pomocą krótkiego występu z balonikiem. Panowie stali potem obok siebie w kolejce do kontroli dokumentów i Luke Perry nie tylko zaczął wychwalać "Fargo", ale też zdradził patent na spokojną podróż samolotem: zawsze mieć przy sobie baloniki dla krzyczących dzieci.

Wyświetl ten post na Instagramie.

I only met him once but the story is too good not tell given todays sad events. My wife and I are on a plane back from Mexico. Couple of rows ahead of us, these two brothers, young kids, are beating the hell out of eachother. Their poor parents are powerless to stop the crying, yelling and screaming. If you're a parent you understand. Sometimes there's nothing you can do. It was like this for close to two hours. Then about 10 minutes before landing it starts to get real bad. Out of no where, a man comes from first class. Hat, beard, sunglasses, blowing up a balloon. He ties it off, hands it off like he's holding out a sword to a king. Kneeling, Head down, arms up. Kids calm down in milliseconds. Plane damn near bursts into applause. 15 minutes longer and it probably would have started WWIII, but we landed before that could happen. We get off the plane, are waiting on line in customs. Finally get a good look at the guy and I say to my wife "Holy shit. I think that balloon man/hero" is Luke Perry". As luck would have it we end up standing next to each other. Out of the blue he turns to me and says some kind words about Fargo, which kinda blew my mind. I start singing his praises about how long I've admired him and also about the move with the balloon. "That's a pro move! You can't teach that!" I say. He tells me he always flies with a couple of balloons for that very reason, to give to screaming kids. Don't know if that's true, but have no reason to believe it wasn't. Guy seemed like a true gent. Gone way too damn soon. Also, I'll be damned if I don't start traveling with some spare balloons #promove #rip #lukeperry #truegent

Post udostępniony przez Colin Hanks (@colinhanks)

Nowe odcinki Riverdale w czwartki na Netfliksie