"Miłość, śmierć i roboty" w różnej kolejności u różnych widzów. A zależy ona od naszej... orientacji seksualnej?

"Miłość, śmierć i roboty" (Fot. Netflix)

0

Czy to możliwe, żeby Netflix gromadził dane o orientacji seksualnej swoich użytkowników i na dodatek uzależniał od niej kolejność odcinków w swoich produkcjach? Posłuchajcie tego.

Do niecodziennej i interesującej sytuacji doszło na Twitterze, gdzie współzałożyciel organizacji LGBTQ o nazwie Out in Tech zarzucił Netfliksowi, że kolejność odcinków w antologii "Miłość, śmierć i roboty" jest uzależniona od orientacji seksualnej widzów.

Czy Netflix zna orientację seksualną swoich użytkowników?

– Właśnie odkryłem najbardziej szaloną rzecz. Kolejność odcinków nowego serialu Netfliksa, "Miłość, śmierć i roboty", zmienia się w zależności od tego, czy Netflix uważa cię za homoseksualistę czy heteroseksualistę – napisał mężczyzna.

Gdy dotrze do was absurdalność tego zrzutu, zaczynacie zastanawiać się, po co streamingowy gigant miałby robić coś takiego? Oczywiście, platforma gromadzi pewne dane na temat użytkowników i wykorzystuje je do spersonalizowania ich profili i polecania propozycji podobnych do tych, które już obejrzeli, ale zarzucenie gromadzenia danych o orientacji wydaje się być nieco oderwane od rzeczywistości.

– Nigdy wcześniej nie mieliśmy takiego serialu jak "Miłość, śmierć i roboty" i próbujemy czegoś zupełnie nowego – prezentujemy cztery różne kolejności odcinków. Wersja, którą oglądasz, nie ma nic wspólnego z płcią, pochodzeniem etnicznym czy orientacją seksualną – czyli z informacjami, których przede wszystkim nie posiadamy – brzmi odpowiedź Netfliksa.

Zatem streamingowy gigant nie gromadzi danych o orientacji seksualnej użytkowników, ale przyznaje się do eksperymentowania z różnymi kolejnościami odcinków we wspomnianej produkcji, co może mieć na celu gromadzenie informacji o preferencjach widza. Po krótkiej dyskusji, w zapewnienia o losowym porządku odcinków uwierzył nawet ten, który zaczął całą awanturę.

Oczywiście taki zabieg może mieć sens jedynie w przypadkach antologii, w których każdy odcinek jest samodzielną historią. Przy "Russian Doll" czy "Stranger Things" byłoby to całkowicie bez sensu.

Miłość, śmierć i roboty obejrzycie na Netfliksie