O mały włos, a Kit Harington zostałby Nieskalanym. Aktor opowiada o lataniu na smoku i tej ważnej scenie

"Gra o tron" (Fot. HBO)

0

Choć Jon Snow nie grzeszy ani poczuciem humoru, ani nie jest zbytnio wylewny, gdy przychodzi poruszyć intymne tematy, Kit Harington podejmuje je nawet wówczas, gdy nie powinien.

Na planie zdjęciowym dochodzi do różnych sytuacji. Jodie Comer o mało nie pożegnała się z życiem przez lepki makaron, który utknął jej w gardle podczas zdjęć do "Obsesji Eve". Równie – a może nawet bardziej – traumatyczną chwilę przeżył Kit Harington podczas sceny kręcenia lotu na jednym ze smoków.

Kit Harington opowiada o lataniu na smoku

Jedną z ważniejszych scen z premierowego odcinka finałowego sezonu "Gry o tron" było latanie na smokach. Przyzwyczailiśmy się do widoku Dany (Emilia Clarke) dosiadającej Drogona, ale nowością był Jon Snow (Kit Harington) na grzbiecie Rhaegala.

Aktor w chwili (nie)potrzebnej szczerości wyznał, że podczas zdjęć do tej sceny ucierpiało jego jądro. Gwoli ścisłości, to prawe. Historia pojawia się w oficjalnym materiale HBO zza kulis premiery 8. sezonu "Gry o tron", który polecamy w całości, bo pokazuje m.in. jak powstało serialowe Winterfell w nowej odsłonie i w jaki sposób filmowane są sceny z lataniem na smokach.

To, co my na ekranach widzieliśmy jako lot kochanków nad zaśnieżonym lasem, na etapie zdjęć wyglądało niczym dosiadanie byka na rodeo albo jego odpowiednika w formie maszyny. Kit nagrywał sceny na specjalnym modelu, który później został cyfrowo zmieniony w bestię. Musiał jednak wykonać na nim wszystkie ruchy, które pokazane zostały w odcinku.

– Był taki moment, kiedy Jon prawie spadł ze smoka i symulator kołysał się tak gwałtownie, że moje prawe jądro zostało uwięzione. Nie miałem nawet czasu, żeby powiedzieć "stop!". Pomyślałem, że tak skończę, na tym bujającym się wokół moich jąder symulatorze. Przepraszam, chyba podałem za dużo informacji – oznajmił aktor.

O mały włos, a Kit zostałby jednym z Nieskalanych!

Jon Snow dowiaduje się o swoim pochodzeniu

Oczywiście Kit potrafi poważnie podejść do tematu "Gry o tron". Tak, jak na przykład tutaj, kiedy komentuje scenę, w której Sam Tarly zdradza mu prawdę o jego pochodzeniu:

– Kluczem w tej scenie było to, że widzowie już o wszystkim wiedzieli. Więc nie był to dla nich szok. A dla Jona to coś w stylu: "Chcesz mi powiedzieć, że mój ojciec mnie okłamał? Najbardziej honorowy mężczyzna, którego znałem w całym swoim życiu miał to zrobić, to chcesz powiedzieć?" i w tym momencie Samwell był dla niego nikim. Jon wyrzekłby się swojego przyjaciela i go pobił, gdyby ten próbował go okłamać. Nawet go straszył: "Jeśli mówisz mi coś takiego, lepiej żebyś miał cholerną rację, a jeśli pogrywasz ze mną...". Tak zagraliśmy tę scenę. Przynajmniej mam nadzieję, że tak było – wyjaśnia Kit.

Nowe odcinki Gry o tron w poniedziałki w HBO