Daenerys to niebezpieczna psychopatka? John Bradley mówi, jak to wygląda z perspektywy Sama Tarly'ego

"Gra o tron" (Fot. HBO)

0

Sam Tarly widzi Daenerys jako niezrównoważoną, zimną psychopatkę i dlatego nie cofnie się przed niczym, żeby ostrzec Jona Snowa. John Bradley wyjaśnia perspektywę swojego bohatera.

Przez siedem sezonów "Gry o tron" nie było w ekipie głównych bohaterów nikogo, kto by w jakimś stopniu nie knuł i nie intrygował. Jeśli nawet przez chwilę nie pomyśleliście, że Sam Tarly może mieć w sobie coś z manipulanta, grający go John Bradley sprowadzi was na ziemię.

Czy Sam Tarly manipuluje Jonem Snowem?

To nie przypadek, że to właśnie Sam powiedział Jonowi prawdę o jego pochodzeniu i rodzinnej relacji z Daenerys, a Jon we wszystko uwierzył. Bradley zauważa w rozmowie z TVLine, że Samowi zdarzało się już kierować Jona Snowa we właściwym kierunku. Takim, który byłby na rękę także Samowi.

– Wielokrotnie widzieliście, że Sam ma duży wpływ na Jona. Było wiele takich momentów w całym serialu – mówi aktor.

I przypomina pierwszy sezon "Gry o tron", w którym Jon został wybrany na zarządcę, kiedy chciał zostać zwiadowcą Nocnej Straży.

– Sam jest tym, który tłumaczy mu, jak ważna jest rola zarządcy i co stanie się z Lordem Dowódcą Mormontem i całą resztę. I Jon zmienia zdanie. Sam ma moc sprawiania, że Jon zmienia zdanie – mówi Bradley.

Czy w 8. sezonie serialu będzie jeszcze więcej momentów, w których niepozorny Sam będzie manipulował Jonem? "Z pewnością będzie" – zapowiada Bradley.

Aktor zwraca uwagę, że działania jego bohatera tylko z pozoru wydają się być kierowane dobrem innych osób, a tak naprawdę on zawsze pomaga przede wszystkim sobie. Dla przykładu podaje wybranie Jona na Lorda Dowódcę w 5. sezonie. Owszem, Jon coś z tego miał, ale komu jeszcze ta sytuacja wyszła na dobre? Przypadkiem nie Samowi, Goździk i jej dziecku?

– On jest takim samym intrygantem i manipulantem jak wszyscy. Ma w tym interes swój, Goździk i małego Sama, i dba o niego bardziej niż o cokolwiek innego – wyjaśnia odtwórca roli Sama.

Sam Tarly uważa Daenerys za zimną psychopatkę

Wróćmy do sceny, która skłoniła Sama do zdradzenia Jonowi prawdy o jego pochodzeniu. Choć swój udział w tej intrydze miał Bran Stark, który dosłownie wysłał Sama do Jona, znaczenie miała także chęć zemsty na Dany za to, co ona zrobiła jego rodzinie. W oczach Samwella smocza królowa jest zimną psychopatką.

– Sam jest teraz bardzo bardzo, świadomy, że Dany jest bardzo niezrównoważona, niestabilna i dość niebezpieczna dla ludzi. Widzi to na własne oczy i wiąże to ze swoimi emocjami, rozumiejąc, jaka ona jest zimna i jak wiele może poświęcić w życiu innych ludzi. Dowiaduje się, jak daleko ona może się posunąć, jeśli ktoś jej się sprzeciwi, i w swoim dążeniu do władzy wydaje się nie kierować żadnym kodeksem moralnym – tłumaczy Bradley w rozmowie z The Wrap.

Jego osobiste doświadczenie z Daenerys zdecydowanie ma wpływ na to, że Sam od razu decyduje się poinformować Jona o jego prawdziwym pochodzeniu i zapytać, czy jego ukochana aby na pewno zrobiłaby dla niego to, co on zrobił dla niej.

– Kiedy Dany rozmawia z Samem i mówi mu o jego rodzinie, robi to bez cienia współczucia. Podchodzi do tego w bardzo techniczny, zimny i zdystansowany sposób. To dość psychopatyczne, nie pocieszyła go choćby w najmniejszym stopniu. Po prostu powiedziała: "Nie chcieli przede mną uklęknąć". To bardzo pragmatyczny sposób radzenia sobie z tym: "Nie byli posłuszni, więc ich zabiłam". I właśnie w tym momencie Sam widzi w niej niebezpieczną postać i decyduje się poinformować Jona o jego pochodzeniu – mówi aktor.

Jeśli Samwell Tarly dalej będzie korzystać z tego, jaki wpływ wywiera na Jona Snowa, jego związek z Dany wydaje się nie mieć szans na happy end. No chyba że sprawę załatwi bitwa o Winterfell i Biali Wędrowcy. Daenerys niewątpliwie należy do postaci, które mogą tej walki nie przeżyć.

Nowe odcinki Gry o tron w poniedziałki w HBO