Emilia Clarke ostrzega przed kolejnym odcinkiem "Gry o tron". Bitwa o Winterfell to tylko rozgrzewka?

"Gra o tron" (Fot. HBO)

0

Wielka bitwa o Winterfell to dla was za mało? Świetnie się składa, bo Kit Harington i Emilia Clarke zapowiadają, że największe emocje jeszcze przed nami.

Jesteśmy w połowie finałowego sezonu "Gry o tron". Do zakończenia serialu zostały jeszcze trzy odcinki i jeśli myślicie, że bitwa o Winterfell fundowała najmocniejsze emocje, możecie być w błędzie. Kit Harington i Emilia Clarke podkręcają atmosferę wokół dalszych przygód bohaterów.

Gra o tron sezon 8, odcinek 4 – co nas czeka?

Kit Harington powiedział niedawno, że czwarty odcinek finałowej serii "Gry o tron" jest jego lubionym. Dlaczego?

– Jednym z moich ulubionych odcinków jest czwarty z finałowego sezonu, ponieważ bohaterowie pozornie dostali to, czego chcieli. Świat jest bezpieczny. Świętują zwycięstwo i żegnają się z przyjaciółmi, którzy polegli. Ale jako publiczność pomyślicie: "To tylko czwarty odcinek, coś się wydarzy". I to jest fajna rzecz, ponieważ myślę, że postacie też są tego świadome. Jest w nim coś pokręconego i niezręcznego. To takie szekspirowskie– tajemniczo powiedział aktor.

Gra o tron – najlepsze dopiero przed nami?

Na "coś większego niż bitwa o Winterfell" przygotowuje nas także Emilia Clarke. Serialowa Matka Smoków podczas wizyty w programie Jimmy'ego Kimmela podkręciła atmosferę wokół piątego odcinka serialu.

– Kolejne odcinki będą bardziej szalone. Odcinek piąty jest jeszcze większy. Odcinek piąty jest ahhhhh. Mam na myśli, że czwarty, piąty i szósty są strasznie szalone, ale... Znajdźcie największy telewizor, jaki możecie – powiedziała równie tajemniczo co Kit.

Czyżby bitwa o Winterfell była jedynie rozgrzewką? Już wcześniej serialowy Varys przypomniał, że prawdziwym zagrożeniem dla Westeros nie są Biali Wędrowcy, a Cersei.

Nowe odcinki Gry o tron w poniedziałki w HBO