Serialowe hity i kity – nasze podsumowanie tygodnia

"Gra o tron" (Fot. HBO)

0
1 2 3 4 5 6 7 8 9 10

"Gra o tron" prawie się kończy, ale najpierw zasłużyła na jeszcze jeden kit. Po drugiej stronie zaś mamy m.in. "Czarnobyl", "Veepa", "Paragraf 22", a nawet "Teorię wielkiego podrywu".

Hit tygodnia: Veep w finale bawi, wzrusza i przeraża

"Veep" (Fot. HBO)

"Veep" (Fot. HBO)

W ostatnim sezonie "Veepa" można było odnieść wrażenie, że scenarzyści nieraz poświęcają uwagę mało istotnym wątkom, równocześnie w szerszym planie starając się prześcignąć rzeczywistość, wymyślić absurdy jeszcze większe niż w bieżącej amerykańskiej polityce, co czasem musiało zawodzić wobec konkurencji realnego świata. Równocześnie jednak nieustający festiwal cynizmu, ripost i aktorskiego mistrzostwa sprawiał, że "Veep" nadal był obowiązkowym cotygodniowym seansem.

Wcześniej w 7. serii nie wspięło się jednak dzieło Armando Iannucciego, od 5. sezonu prowadzone przez Davida Mandela, na takie wyżyny, jakie osiągnął finał. Wszystkie wątki, te polityczne i te prywatne, splotły się fantastycznie. Okazało się, że Selina Mayer musiała wcześniej stopniowo wikłać się w różne nie zawsze interesujące obietnice i relacje ze współpracownikami i konkurentami, by ten ostatni akord "Veepa" wybrzmiał aż tak mocno.

W finale, po wzruszającej i równocześnie bezwzględnej rozmowie z leżącym w szpitalu Benem, Selina wyzbyła się wszelkich hamulców i zrobiła wszystko, by w impasie konwencji wyborczej zapewnić sobie nominację. Trup słał się gęsto, gdy bohaterka składała w ofierze kolejnych polityków, prawo własnej córki do małżeństwa, a wreszcie całą Amerykę, proponując wiceprezydenturę Jonah. czego nie mogła znieść nawet żądna zemsty na Selinie Amy. Więcej: ten wybór skłonił Kenta to odrzucenia wszystkiego, w co wierzył, czyli statystyki.

Najgorsze było jednak dopiero przed nami. Żadne polityczne i prywatne kompromisy na drodze do prezydentury, nawet oddanie Chinom Tybetu, nie mogły zaboleć widza mocniej niż poświęcenie niewinnego i nieświadomego Gary'ego. Trudno się nie wzruszyć, wiedząc, jaka to była silna relacja – i jak bezwzględnie Selina ją zniszczyła. A potem jeszcze scena nad trumną…

"Veep" bowiem unieszczęśliwiał Selinę do samego końca i nawet po jej śmierci. Dostaliśmy nie tylko wgląd w uzyskane wszelkimi środkami samotne życie pani prezydent w Białym Domu, ale też rzut oka na kolejne dekady. Dzięki scenie pogrzebu wiemy, jak potoczyły się losy postaci i kto jest najlepszym prezydentem (oczywiście Richard Splett). A poza morałem, że dążenie po trupach do celu szczęścia nie daje, gdy już się ten cel osiągnie, przekonaliśmy się, że z Tomem Hanksem Selina i tak zawsze przegra. [Kamila Czaja]

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10