Emilia Clarke mówi, że "Gra o tron" nie mogła skończyć się inaczej. Jak tłumaczy przemianę swojej bohaterki?

"Gra o tron" (Fot. HBO)

0

Khaleesi, Matka Smoków... Szalona Królowa? Emilia Clarke broni Daenerys i twierdzi, że "Gra o tron" skończyła się w jedyny sposób, w jaki mogła.

Emilia Clarke nie łudzi się, że wszyscy fani mogą być zadowoleni z finału "Gry o tron" i zwieńczenia historii Daenerys Targaryen. Jednak w najnowszym wywiadzie dla magazynu "The New Yorker", aktorka twierdzi, że zakończenie wydaje się dla niej "jedynym sposobem, w jaki ten serial mógł się skończyć".

Gra o tron – Emilia Clarke o finale serialu

Zapytana o to, czy nie wolałaby bardziej triumfalnego finału losów Daenerys, Clarke odparła, że "nie wie, czy byłoby to możliwe":

– Nawet pomimo że jest to rola, dla której dałam od siebie tak wiele i czułam ją tak mocno oraz bohaterka, która zobaczyła i przeżyła tak wiele, nie wiem, czy była inna możliwość. Ale i tak było to szokujące do przeczytania.

Aktorka nazwała ostatnią scenę Dany "poetycką i piękną" i przyznała, że jak zawsze starała się pokazać bardziej delikatną stronę jej bohaterki. Emilia Clarke twierdzi, że cała życiowa historia Khaleesi dokładnie prowadziła do momentu, w którym znalazła się na końcu i dlatego też uważa za niesprawiedliwe nazywanie jej Szaloną Królową:

– Chciałam trochę pograć z tym, czym miała być ta [ostatnia] scena. Nie chciałam pokazywać jej jako "szalonej", bo naprawdę nie lubię tego słowa. Nie podoba mi się, kiedy fani nazywają mnie Szaloną Królową. Ale ona zaszła tak daleko w swojej rozpaczy, traumie i bólu. A jednak i tak nasze umysły są fascynujące w tym, jak znajdują najprostszą drogę do poczucia się dobrze, niezależnie czy korzystasz z jakiejś substancji, czy masz lekkie urojenia.

Ludzie, którzy przetrwali wykorzystywanie w młodości, są często zdolni do mentalnego opuszczenia miejsca, w którym się znajdują. Zależało mi jednak, aby Daenerys była tam obecna. Chciałam, żeby serial pokazał ją taką, jak na początku: młodą, naiwną, jak dziecko, otwartą, pełną miłości i nadziei. Pragnęłam, żeby takie było jej ostatnie wspomnienie.

O petycji, w której w fani "Gry o tron" domagają się ponownego stworzenia 8. sezonu (tym razem z lepszymi scenarzystami), Clarke dowiedziała się dopiero podczas wywiadu. Zapytana o to, co by chętnie zmieniła w serialu, gdyby miała okazję, przyznała, że chętnie zobaczyłaby więcej scen między Daenerys i Missandei oraz Cersei.

Cały wywiad, w którym Emilia Clarke wspomina najtrudniejsze momenty na planie i wypowiada się na temat rodziców, którzy nazwali swoje dzieci Daenerys, znajdziecie na stronie New Yorkera.