Richard Madden jest wdzięczny, że zabito Robba Starka. Dlaczego nie chciał dłużej być częścią "Gry o tron"?

"Gra o tron" (Fot. HBO)

0

Niektórzy aktorzy związani z "Grą o tron" chcieliby, żeby ich postacie nigdy nie pożegnały się z życiem. Co innego Richard Madden, który jest wdzięczny, że uśmiercono Robba Starka.

Wataha Starków przetrwała, choć w nieco okrojonym składzie. Na przestrzeni ośmiu sezonów "Gry o tron" życia zostali pozbawieni Ned, Rickon, Catelyn i Robb. Okazuje się, że śmierć Króla Północy, czyli Robba, była na rękę odgrywającemu go aktorowi. Dlaczego Richard Madden uważa, że odejście z serialu było niczym błogosławieństwo?

Richard Madden wdzięczny za śmierć Robba Starka

Aktor w rozmowie z Amy Adams dla Variety wyznał, że czas, który spędził na planie "Gry o tron", w zupełności mu wystarczy.

– Zginąłem pod koniec trzeciego sezonu. Ciężko było to zakończyć, ponieważ od pilota do mojej śmierci minęło pięć lat. Ale było to pięć świetnie spędzonych na planie lat, które bardzo pomogły mi w karierze i zdobywaniu doświadczenia.

Sporo nauczyłem się w trakcie robienia tych 30 godzin dla telewizji. Serio, zaczynasz się uczyć, jak działa ta branża. A później byłem wdzięczny za to, że to zostawiłem. Aktorzy, którzy dotrwali do końca, grali swoje postacie przez 11 lat. Dajcie im medale, ponieważ to jest maraton – powiedział.

Richard Madden pożegnał się z planem serialu w 3. sezonie. Rob Stark wraz ze swoją spodziewającą się dziecka żoną Talisą i matką Catelyn nie przeżyli Krwawych Godów. Co ciekawe, fani "Pieśni Lodu i Ognia" do dzisiaj nie mogą wybaczyć George'owi R.R. Martinowi tej sceny i wysyłają do niego maile z pogróżkami.

Gra o tron dostępna jest na HBO GO