Podsumowanie tygodnia – ostatnie hity w tym sezonie

"Wielkie kłamstewka" (Fot. HBO)

0
1 2 3 4

To już ostatnie hity w tym sezonie, a doceniamy w nich m.in. "Legion", "Wielkie kłamstewka" i pewien romans w "Pose". Z hitami i kitami wracamy we wrześniu, a tymczasem oficjalnie otwieramy serialowe lato!

Hit tygodnia: Legion, hipisi i podróże w czasie

"Legion" (Fot. FX)

"Legion" (Fot. FX)

Jeżeli odcinek zaczyna się od planszy z napisem "Proszę czekać", a kończy napisami początkowymi, którym towarzyszy cover "Fly Like an Eagle" w wykonaniu samego twórcy serialu, to może znaczyć tylko jedno. "Legion" powrócił i ma się dobrze. A to o tyle ważne, że przed nami już finałowy sezon i bardzo byśmy chcieli, żeby zostawił po sobie same dobre wspomnienia.

Czy na pewno tak będzie, na razie jeszcze nie sposób przewidzieć, bo cóż… taki jest "Legion". Zdążyliśmy już trochę przywyknąć do jego dziwności i nawet nas szczególnie nie zdziwiło, że po tym, jak poprzednio uczyniono z Davida główny czarny charakter, tym razem zajęło aż dwadzieścia minut, byśmy w ogóle do niego wrócili. Bo wiadomo, że ważniejsze jest podążanie tropem pomarańczowej ryby, żółtego autobusu i ciężarnej dziewicy.

A wszystko to w towarzystwie niejakiej Switch (Lauren Tsai, z którą niedawno rozmawialiśmy), potrafiącej podróżować w czasie mutantki, której umiejętności już w tym odcinku dwukrotnie uratowały Davida przed śmiercią z rąk Syd. Sporo się pozmieniało, jak nie patrzyliśmy, prawda? Ktoś nawet zdążył zostać hipisowskim guru i założyć swoją własną rozśpiewaną, roztańczoną i zanurzoną w kłębach niebieskiego dymu komunę. Bo czemu nie?

Nie mamy bladego pojęcia, dokąd to wszystko prowadzi, licząc po cichu, że jednak nie do ślepej uliczki. Po premierowym odcinku nie jesteśmy jednak specjalnie mądrzejsi, mając nawet trudności z określeniem, kto tu jest tymi dobrymi, a kto złymi. A może to nie ma najmniejszego znaczenia? Może "Legion" ma po prostu urzekać odlotowymi obrazami i wylewającym się z każdego kąta surrealizmem? Może myślenie jakimikolwiek schematami nie ma w jego przypadku żadnego sensu?

Nie wiemy, czy satysfakcjonują nas takie rozwiązania, ale wciąż ufamy Noah Hawleyowi i ekipie, że wiedzą, co robią. Zresztą, nawet jeśli nie, to zawsze możemy się zwyczajnie zachwycać ich oszałamiającymi pomysłami. [Mateusz Piesowicz]

1 2 3 4