Emmy 2019: Nasze nominacje dla seriali komediowych

Fot. HBO/Netflix/Amazon

0
1 2 3 4 5 6 7

Fleabag

"Fleabag" (Fot. BBC)

"Fleabag" (Fot. BBC)

Naczekaliśmy się na ten 2. sezon bardzo długo, bo ponad dwa i pół roku. Ale kiedy już się pojawił, wygrał u nas zestawienia marca i kwietnia, trafiając też do hitów tygodnia wszystkimi sześcioma odcinkami. Trudno się dziwić, że jest dla nas absolutnie pewnym kandydatem do nominacji do Emmy.

W ciągu tak krótkiej serii Phoebe Waller-Bridge zdołała pokazać dojrzewanie bohaterki do budowania lepszych relacji z siostrą i ojcem oraz do zmierzenia się z licznymi lękami, a przy tym nigdy nie była to bajka dla grzecznych dziewczynek. Fleabag pozostała niepokorna, tylko stała się bardziej samoświadoma. Ludzie wokół niej też nie zmienili się nagle w anioły, a mimo to łatwiej było im kibicować – zwłaszcza Claire (Sian Clifford) na drodze do szczęścia z uśmiechniętym Finem. Poza tym mieliśmy oczywiście genialną jak zawsze Olivię Colman, a w jednym odcinku samą Kristin Scott-Thomas.

Nie zabrakło goryczy, bo romans serialowej bohaterki z cudownym katolickim księdzem (Andrew Scott) nie mógł się skończyć jak w komedii romantycznej, mimo że błyskotliwe przekomarzania między tą parę nieraz przypominały najlepsze i najodważniejsze przykłady tego gatunku. Równocześnie jednak właśnie ta relacja, wbrew finałowi, w którym Fleabag została porzucona dla Boga, pozwoliła pokręconej dziewczynie nawiązać kontakt z własnymi emocjami, podejść do życia już inaczej.

Inaczej, czyli jak? Tego się dokładniej nie dowiemy, bo wraz ze zmianą, która zaszła w bohaterce, pozbawieni zostaliśmy szansy, bo obserwować dalsze wydarzenia. Twórczyni zakończyła swój serial na własnych warunkach, a świetnie wykorzystywane już wcześniej przełamywanie czwartej ściany pozwoliło na koniec pokazać, że teraz Fleabag poradzi sobie już bez nas. Nie mamy wprawdzie pewności, czy my poradzimy sobie bez niej, ale zawsze zostaje nam powtarzanie dwóch krótkich, za to jakże treściwych sezonów. [Kamila Czaja]

1 2 3 4 5 6 7