Nikolaj Coster-Waldau broni twórców "Gry o tron". Co serialowy Jaime Lannister odpowiada na krytykę?

"Gra o tron" (Fot. HBO)

0

Finał "Gry o tron" ciągle wzbudza kontrowersje, a twórcy serialu nie wypłynęli jeszcze spod fali krytyki. W ich obronie staje Nikolaj Coster-Waldau, czyli serialowy Jaime Lannister.

Jeszcze zanim finałowy sezon "Gry o tron" trafił na HBO, grający w nim aktorzy i twórcy wypowiadali się na jego temat. Wszyscy byli zgodni co do jednego – nie było takiego zakończenia tej historii, które usatysfakcjonowałoby wszystkich widzów. Jednak to, które zostało wyemitowane, nie sprostało oczekiwaniom nawet połowy fanów. Twórców serialu broni Nikolaj Coster-Waldau, znany jako Jaime Lannister.

Nikolaj Coster-Waldau broni 8. sezonu Gry o tron

Nikolaj Coster-Waldau, jak i inni aktorzy z serialu, zwraca uwagę na to, że cała ekipa dała z siebie wszystko, by ostatnie odcinki były jak najlepsze.

– To trochę głupie, myśleć albo wyobrażać sobie, że obaj twórcy serialu nie są największymi, najbardziej zaangażowanymi pasjonatami, i po drugie uważać, że nie spędzili oni ostatnich dziesięciu lat na myśleniu o tym, jak zakończą ten serial. (...) Ty siedzisz tam i piszesz: "Pi***eni głupi scenarzyści. Dupki", a oni naprawdę – tak jak wszyscy pracujący przy "Grze o tron", a było nas tysiące – pracowali jak szaleni, żeby zrobić najlepsze możliwe zakończenie – mówi aktor.

gra o tron gwendoline christie przewidziała zakończenie gry o tron

Dodaje również, że krytyka odbija się na samopoczuciu wielu osób z obsady.

– Każdy sezon był intensywny pod względem uwagi i dyskusji wokół niego, ale ostatni był niezwykle ciężki. Mamy tę grupę na WhatsAppie, my, aktorzy, i wiedziałem, że niektórzy są zmartwieni, ponieważ komentarze bywają okrutne. Jeśli popełnisz ten błąd i zaczynasz czytać to g**no – a wy, a przynajmniej niektórzy z was, jeśli jesteście wkurzeni na coś, to siadacie przy kompie i piszecie do siebie coś takiego: "P***rzone dupki. To nie miało się stać. Zrujnowali, zmasakrowali świat Martina" – to jest śmieszne dla was, ale i zarazem przykre dla kogoś innego – tłumaczy.

Aktor prosi o spojrzenie na ostatnie odcinki serialu przez pryzmat ilości pracy, która została włożona w ich powstanie.

– Było takie dziwne uczucie: "Co do diabła?". Pracowaliśmy tak ciężko. Nie proszę nikogo o współczucie. Nie o to chodzi. Mówię tylko, że bardzo ciężko było przez to wszystko przejść – dodaje.

Problem w tym, że świadomość tego, ile pracy i czasu ekipa "Gry o tron" poświęciła na jej zakończenie wydaje się nie łagodzić, a zaostrzać sprawę.

Gra o tron dostępna jest na HBO GO