"Riverdale" – jak zmarł Fred Andrews? Twórca opowiada o kulisach "In Memoriam" i melancholijnym 4. sezonie

"Riverdale" (Fot. CW)

Za nami "In Memoriam", najsmutniejszy odcinek w historii "Riverdale", w którym uhonorowany został zmarły Luke Perry. Jak serial pożegnał tatę swojego głównego bohatera? Spoilery!

"Riverdale" wróciło z 4. sezonem i nawet jeśli porzuciliście serial jakiś czas temu, gorąco was namawiamy do obejrzenia go w tym tygodniu. Rozpoczynające nową serię "In Memoriam" to odcinek niemal całkowicie oderwany od bieżących wydarzeń w serialu. Życie w miasteczku zatrzymuje się, kiedy Archie (KJ Apa) otrzymuje telefon, że jego tata nie żyje.

Riverdale sezon 4 – jak zmarł Fred Andrews?

Cały odcinek poświęcony jest pożegnaniu Freda Andrewsa i zarazem grającego go Luke'a Perry'ego, który zmarł w marcu tego roku. Wszystko zaczyna się niedługo przed Dniem Niepodległości. Archie i jego przyjaciele jedzą śniadanie w Pop's i przygotowują pierwszą paradę z okazji 4 lipca od czasów śmierci Jasona Blossoma w 1. sezonie. W pewnym momencie rudzielec otrzymuje telefon, który na zawsze zmieni jego życie.

W kolejnej scenie do domu Andrewsów przyjeżdża FP Jones, który przekazuje Achiemu i jego matce szczegóły dotyczące śmierci Freda. Tata Archiego wracał z miasteczka Cherry Creek, kiedy zauważył przy drodze kogoś, komu zepsuł się samochód. Zatrzymał się, żeby pomóc tej osobie i kiedy to robił, potrąciło go inne auto, które nawet się nie zatrzymało.

Archie razem z przyjaciółmi postanawia jechać osobiście do Cherry Creek, żeby przywieźć ciało ojca do domu, i właśnie tam poznaje kolejne elementy układanki. Kiedy dzieciaki przybywają na miejsce wypadku, gdzie wciąż stoi auto Freda, pojawia się tajemnicza kobieta (Shannen Doherty) z kwiatami.

Okazuje się, że to właśnie z jej powodu Fred zatrzymał się w tym miejscu. Pomagał jej naprawić koło i co więcej, uratował jej życie, widząc, że nadjeżdża szalony kierowca. Fred dał radę w porę ją odepchnąć, ale sam przy tym zginął. Kobieta od razu rozpoznaje Archiego, bo jak mówi, Fred ciągle o nim opowiadał. Proponuje też modlitwę w intencji zmarłego.

Riverdale Shannen Doherty sezon 4

Archie postanawia znaleźć kierowcę, który zbiegł z miejsca wypadku. Poznaje jego nazwisko, odszukuje jego adres i udaje się do jego domu. Podczas konfrontacji wychodzi na jaw, że tak naprawdę to nie on zabił Freda. Ojciec kryje małoletniego syna, który wziął jego auto bez pytania, potrącił tatę Archiego i spanikował. Archie patrzy na nich i rezygnuje z zemsty, widząc w tej dwójce siebie i Freda.

Archie z przyjaciółmi przywożą ciało Freda do domu z eskortą policyjną, a w Riverdale czeka ich niespodzianka. Wita ich całe miasteczko, które wyległo na ulice, żeby uczcić pamięć Freda. Po pogrzebie, kiedy dzieciaki oglądają pokaz fajerwerków z okazji Dnia Niepodległości, Archie mówi do Veroniki: "Wyobraź sobie, co by było gdybyśmy wszyscy byli choć w połowie tak dobrzy jak mój tata". "Ty już jesteś" – opowiada Ronnie. To moment zainspirowany prawdziwymi słowami KJ Apy o Luke'u Perrym.

Riverdale – twórca o odcinku o Luke'u Perrym

Twórca "Riverdale", Roberto Aguirre-Sacasa, komentując odcinek po pokazie prasowym dla amerykańskich dziennikarzy, opowiedział o kulisach jego powstawania.

– Bardzo wcześnie zdecydowaliśmy, że Fred powinien mieć heroiczną śmierć. Mieliśmy wrażenie, że właśnie w taki sposób mógłby odejść Fred – powiedział showrunner.

Riverdale jak zmarł Fred Andrews sezon 4

Szybko też stało się jasne, że to musi być osobny odcinek, poświęcony tylko Fredowi i Luke'owi Perry'emu. W "In Memoriam" pojawia się nakręcona wcześniej scena z Fredem pomagającym swojemu synowi naprawiać auto i przystosować garaż, żeby Archie mógł tam grać na gitarze. Wykorzystano także prywatne zdjęcia Luke'a Perry'ego udostępnione producentom serialu przez rodzinę zmarłego aktora.

Ważne też było to, żeby pokazać, iż śmierć Freda miała znaczenie nie tylko dla Archiego i jego przyjaciół, ale i całego miasteczka. Jak mówi Aguirre-Sacasa, tata Archiego zawsze był "moralnym centrum" i najlepszym rodzicem w Riverdale. Dlatego Achie, który w tym sezonie "będzie zmagać się z żałobą i zmagać się z tym, żeby dorównać Fredowi", postanawia iść w ślady taty i też pomagać innym.

Riverdale – sezon 4 będzie inny niż poprzednie

W przyszłym tygodniu kolejny odcinek "Riverdale", w którym będzie przeskok czasowy od 4 lipca do września. Ale, jak mówi showrunner, "cień, który rzuca śmierć Freda, jest w 2. odcinku – szczerze mówiąc, robimy teraz 10. odcinek sezonu i nadal to czujemy".

– Kiedy przytrafia się taka tragedia, wszyscy są w żałobie, a potem idą dalej, każdy w innym tempie, ale osoba, która jest w centrum tego wszystkiego, musi z tym żyć każdego dnia. Nie udajemy, że to się nie wydarzyło. To wciąż bardzo przenika do całej opowieści o Archiem – tłumaczy Aguirre-Sacasa.

Riverdale sezon 4 jak zmarł Fred Andrews

Według scenarzysty 4. sezon "Riverdale" jest niemalże melancholijny i bardziej trzyma się rzeczywistości niż poprzednie.

– Wiele osób mówiło, że sezon 1 znacznie bardziej trzymał się rzeczywistości, więc użyliśmy go trochę jak szablonu. Zdecydowanie wciąż będziemy mieć szalone historie. Ale zamiast, dajmy na to, czterech szalonych historii na odcinek, będziemy mieć dwie szalone historie na odcinek i dwie bardziej emocjonalne, psychologiczne czy też prawdziwe. Wiem, że są rzeczy, za którymi fani tęsknili i my też tęskniliśmy, i teraz próbujemy to napisać – mówi showrunner.

Kolejne odcinki Riverdale w czwartki na Netfliksie

REKLAMA