Czy "The Affair" zawsze miało się tak skończyć? Czy to była historia Noaha? Twórczyni serialu komentuje finał

"The Affair" (Fot. Showtime)

0

"The Affair" zakończyło się satysfakcjonującym finałem, który wygląda jakby go planowano od zawsze. Jak to było naprawdę, opowiada Sarah Treem, twórczyni serialu. Uwaga na spoilery.

"The Affair" zakończyło się satysfakcjonującym i zaskakująco optymistycznym finałem, w którym Noah i Helen wrócili do siebie w dniu wesela Whitney. 30 lat później Noah dalej mieszkał w Montauk i prowadził Lobster Roll, gdzie spotkał dorosłą Joanie i poznał od niej prawdę o śmierci Alison. Helen w tym momencie już nie żyła, ale Noah wyglądał na pogodzonego ze wszystkim, co go spotkało w życiu.

Ostatnia scena to Noah jako staruszek tańczący na klifie do coveru "The Whole of the Moon" w wykonaniu Fiony Apple – czyli piosenki, która była motywem przewodnim wesela Whitney. Dlaczego dokonano takich, a nie innych wyborów? Czy to zawsze miało tak się skończyć? Czemu Ben umknął sprawiedliwości? O tym wszystkim opowiada Sarah Treem, twórczyni serialu, w wywiadzie dla TVLine.

The Affair – czy to zawsze miało się tak skończyć?

Zacznijmy od pytania, jak dużo z tego, co zobaczyliśmy w finale, twórczyni zaplanowała na początku. Wbrew temu, co podejrzewałam w mojej recenzji, nie było pełnego planu na pięć sezonów i wiele początkowych założeń zmieniono po drodze.

– To zdecydowanie bardzo ewoluowało. Kiedy na początku myśleliśmy o serialu, był plan na trzy sezony i pomysł, że będzie to trochę scenariusz jak "Take This Waltz". Miały być tylko perspektywy Noaha i Alison. Mieli zacząć ten gorący romans i na koniec praktycznie znaleźć drogę z powrotem do tych samych małżeństw, od których czuli, że muszą uciec. Takie było pierwotne założenie, ale serial ewoluował, uwzględniając perspektywy Cole'a i Helen.

Myślę, że kiedy zaczynaliśmy serial, koncept był taki: co się dzieje z dwojgiem ludzi, jeśli oboje są w małżeństwach, ale myślą, że spotkali swoje bratnie dusze? Także pierwotnie Noah i Alison mieli być bratnimi duszami, ale to nie ewoluowało w ten sposób, co wydawało mi się naprawdę ciekawe.

A potem nie wiem, czy to był scenariusz, czy aktorstwo, czy jedno i drugie – pewnie jedno i drugie – ale zaczęło się wydawać, jakby prawdziwe romanse były między oryginalnymi parami, co było świetne. Myślę, że dało nam to znacznie bardziej interesującą historię do opowiedzenia – wyjaśnia Sarah Treem.

The Affair finał

The Affair to przede wszystkim był serial Noaha

Dlaczego to Noah jest osobą, którą widzimy jako ostatnią w osi czasu z przyszłości? Twórczyni potwierdza nasze przypuszczenia: to zawsze był przede wszystkim jego serial, jego historia.

– Pod wieloma względami to był zawsze serial Noaha. On był pierwszą postacią, którą zobaczyliśmy, i zawsze miał być ostatnią postacią, którą widzimy. I musiał najwięcej się nauczyć. Wydawało się, że to on powinien tam być na końcu – mówi Treem.

Twórczyni tłumaczy w wywiadzie, czemu Noah poczuł potrzebę, by pomóc Joanie w finale: bo kiedyś nie był w stanie pomóc Alison. Wyrwał ją z małżeństwa z Cole'em, ale koniec końców nie był w stanie jej kochać tak jak Cole. Joanie jest w podobnej sytuacji co Alison wtedy: popełniła błąd i myśli, że nie może już wrócić do domu. Noah, który ma takie a nie inne doświadczenia życiowe, jest w stanie jej powiedzieć, że owszem, może wrócić. A Joanie go słucha i jej historia też dostaje happy end.

The Affair finał

Czemu Ben nie został ukarany w finale The Affair?

Prawdę o śmierci Alison po tym finale zna już nie tylko Joanie, ale też Noah. Ale jeśli liczyliście na to, że zobaczymy Bena za kratkami, to takiego planu nie było nigdy.

– To po prostu nie jest nasz serial. To nie przypowieść moralna o pociąganiu ludzi do sprawiedliwości. Nikt tutaj nie płaci za swoje zbrodnie. Ludzie w tym serialu często płacą za przestępstwa, których nie popełnili, ale nie, ten serial tak nie działa. Myślę, że pomysł stojący za interakcją Joanie i Bena był taki, że to, iż on nie został pociągnięty do odpowiedzialności, a ona znalazła w tym stanie rozczarowania i paniki, zmusza ją do konfrontacji z kryzysem w jej własnym życiu – mówi Treem.

Joanie w tym stanie trafiła do Noaha i to on pomaga jej zrozumieć, kim była jej matka i skąd wzięły się jej problemy, a następnie przerwać koszmarny cykl. Gdyby Ben trafił do więzienia, to byłby zupełnie inny serial.

Twórczyni potwierdza również, że chciała, żeby w tym finale było sporo lekkości. Jednym z pomysłów, które bawiły scenarzystów, były nagrobki Helen i jej matki, Margaret. Obie zmarły w tym samym roku, przy czym Margaret "praktycznie żyła wiecznie", tj. doczekała setki.

The Affair finał

Optymistyczna i bardzo znacząca była także ostatnia scena, czyli Noah tańczący na klifie.

– Pokazałam to innemu scenarzyście z serialu i on powiedział: "Tak, tak! Bo życie jest tańcem!". Myślę, że to pokazuje, że Noah osiągnął spokój. Przeszedł przez wojnę i teraz jego życie dobiega końca. Jest sam, ale osiągnął spokój i właśnie to pozwala mu tańczyć na klifie jak szaleńcowi, samemu, do muzyki, która gra w jego głowie – opowiada Sarah Treem.

The Affair jest dostępne w serwisie HBO GO