2. sezon "Sex Education" uczy, jak normalnie rozmawiać na każdy temat – recenzja powrotu serialu Netfliksa

0

Rok temu netfliksowe "Sex Education" było objawieniem, jeśli chodzi o seriale młodzieżowe. Teraz efekt świeżości przygasł, ale zostało wiele innych świetnych rzeczy. Recenzujemy 2. sezon.

Seriale o nastolatkach i dla nastolatków coraz rzadziej są w stanie nas zaskoczyć, bo czy jest coś, czego nie przerobili w "Beverly Hills, 90210", "Jeziorze marzeń", "Plotkarze" i setkach innych tytułów? W zeszłym roku, obok nierównej, ale pięknie nakręconej i fenomenalnie zagranej przez Zendayę "Euforii", najbardziej zaskakującą produkcją młodzieżową okazało się "Sex Education", brytyjski komediodramat, który za główny cel postawił sobie mówić szczerze i normalnie o sprawach związanych z odkrywaniem własnej seksualności. I to było jak objawienie.

Ważne tematy w 2. sezonie serialu Sex Education

2. sezon, który widziałam już w całości, aż takim objawieniem nie jest, ale jest dobrą kontynuacją. Serialowi nie tylko udaje się znaleźć kolejne istotne tematy do rozmów, ale też głębiej wejść w problemy swoich bohaterów – zarówno nastolatków, jak i dorosłych – oraz sprawnie przetasować relacje między nimi. Punktem wyjścia okazuje się masturbacja (biedny, biedny Otis) i chlamydia (biedna, biedna cała szkoła), a później mamy m.in. molestowanie seksualne, łóżkowe problemy osób tej samej płci, fetysze albo i nie, panseksualizm, aseksualizm, biseksualizm. Krótko mówiąc, dzieje się w liceum Moordale – i poza nim.

Sex Education sezon 2 recenzja

"Sex Education" tradycyjnie już udziela tysiąca mądrych lekcji życiowych, z sercem i humorem przebijając się przez kolejne trudne tematy. Moc ma zwłaszcza odcinek 7, odnoszący się do #MeToo i molestowania seksualnego w różnej formie. Czy jeśli, dajmy na to, nieznajomy koleś pokaże ci penisa w parku, to już powód do traumy? Serial Netfliksa udziela na ten temat długiej i skomplikowanej odpowiedzi, pozwalając swoim bohaterkom otwarcie porozmawiać o różnych "drobnostkach", spotykających każdego dnia jakąś kobietę, która wyszła z domu, wsiadła do autobusu, założyła krótką spódniczkę, znalazła się w tłumie obcych ludzi itp., itd.

Sex Education pogłębia postacie w 2. sezonie

Ale to nie jest tylko serial o seksie. Tym, co najlepiej wypada w nowym sezonie, są relacje interpersonalne, niekoniecznie romantyczne. Podczas gdy Otis (Asa Butterfield) romansuje z Olą (Patricia Allison), jego matka Jean (Gillian Anderson) próbuje stworzyć związek z jej ojcem Jakobem (Mikael Persbrandt). Efektem jest bardzo współczesna w duchu rodzinna farsa. Tymczasem w innej części miasteczka rozgrywa się znacznie mniej komediowa historia z Maeve (Emma Mackey) i jej matką w rolach głównych. Czy tutaj jeszcze da się cokolwiek naprawić?

Sex Education sezon 2 recenzja

Między Otisem i jego partnerką z podziemnej kliniki też czuć napięcie, bynajmniej nie seksualne. Podczas gdy on umawia się ze swoją potencjalną przyrodnią siostrą, ona zaprzyjaźnia się z Aimee (Aimee Lou Wood) i zapoznaje się z nowym sąsiadem Isaakiem (George Robinson). I właśnie te dość niespodziewane relacje, jak również proces dorastania i przemiany standardowej szkolnej niegrzecznej dziewczynki, są jednym z najlepiej poprowadzonych wątków w 2. sezonie "Sex Education".

Trochę zamieszania do życia naszych starych znajomych wprowadzają nowe postacie, czyli oprócz Isaaca także Viv (Chinenye Ezeudu) i Rahim (Sami Outalbali). Erica (Ncuti Gatwa) spotyka bardzo miła niespodzianka, podczas gdy Adam (Connor Swindells) zmaga się z nową rzeczywistością w szkole wojskowej. Tymczasem Jackson (Kedar Williams-Stirling) wreszcie robi coś odważnego. Równie dużo dzieje się u dorosłych bohaterów, w tym Jean oraz dyrektora szkoły i jego żony. Jeśli coś zrobiono w tym sezonie naprawdę dobrze, to jest to pogłębienie postaci, także tych z drugiego planu, i rozwinięcie wszelkich relacji między nimi.

2. sezon Sex Education to udana kontynuacja

Brakuje trochę tego fantastycznego wrażenia sprzed roku, że oglądamy coś nowego, świeżego i pod każdym względem niezwykłego. Pewne rzeczy, które zachwycały nas w 1. sezonie "Sex Education", jak specyficzny klimat, styl lekko zainspirowany modą na retro czy otwarty sposób, w jaki rozmawia się tutaj o seksie, teraz wydają się zupełnie zwyczajne. Nie zmienia to faktu, że serial wciąż robi swoje, robi to z empatią i robi to dobrze. Mówiąc trywialnie, bawi i uczy jednocześnie.

Sex Education sezon 2 recenzja

Wydobywanie komizmu z sytuacji dziwnych, kłopotliwych i niezręcznych to wciąż tutejsza specjalność, a przoduje w tym duet Anderson/Butterfield, znów rewelacyjny w rolach matki i syna mieszkających w domu, gdzie na każdym kroku człowiek potyka się o coś związanego z seksem. Cudowną scenę, kiedy guru seksu Otis trenuje robienie palcówki na pomarańczy, zapewne doceniliby bohaterowie "Call Me by Your Name", a podobnych sekwencji jest więcej. Anderson znów samą intonacją głosu potrafi sprawić, że robi się gorąco i prześmiesznie jednocześnie.

"Sex Education" w 2. sezonie pozostaje więc świetnym sobą, nawet jeśli pewne pomysły – także w warstwie fabularnej – są dalekie od zaskakujących. Ważne, że na swoim miejscu są otwartość, szczerość, komediowa lekkość i gotowość do rozmawiania po ludzku na absolutnie każdy temat. To właśnie czyni serial Netfliksa wyjątkowym i, co tu dużo mówić, potrzebnym. Nawet jeśli to tylko popkultura.

2. sezon Sex Education od 17 stycznia na Netfliksie