W premierze 4. sezonu "One Day at a Time" będzie słodka zemsta na Netfliksie. Złośliwy dialog już wyciekł

"One Day at a Time" (Fot. Netflix)

0

Amerykańscy dziennikarze widzieli już premierę 4. sezonu "One Day at a Time" i ktoś usłużny wypuścił screeny. A na nich mamy szpilę wbitą przez twórców serialu Netfliksowi.

Kasowanie seriali po trzech sezonach to strategia biznesowa, którą Netflix przyjął w zeszłym roku i z której raczej nie zrezygnuje. Nie dalej jak wczoraj ogłoszono zakończenie "Zagubionych w kosmosie" po trzech sezonach. Rok temu dokładnie taki los spotkał "One Day at a Time", serial nie tylko uwielbiany przez krytyków, ale też ważny dla więcej niż jednej mniejszości. I wtedy to było sporym szokiem.

One Day at a Time żartuje z Netfliksa w 4. sezonie

Po licznych perturbacjach (okazało się na przykład, że Netflix praktycznie uniemożliwia kontynuowanie swoich seriali przez inne serwisy streamingowe) sitcom o sympatycznej rodzinie Amerykanów kubańskiego pochodzenia przejęła mała kablówka Pop TV. Zamówiono 13 odcinków, które będą emitowane po jednym co tydzień, począwszy od 24 marca.

Amerykańscy dziennikarze już widzieli odcinek 1 i ich uwadze nie umknęła szpila wbita przez twórców "One Day at a Time" Netfliksowi. Większość poprzestała na skomentowaniu sprawy, ale ktoś zdecydował się wypuścić spoiler z całą krótką sceną. "Zdecydowałeś już, co oglądamy w wieczór filmowy?" – pyta Penelope Alexa. "Nie, wygląda na to, że na Netfliksie nie ma już nic dobrego" – krzywi się on.

one day at a time sezon 4

One Day at a Time – o czym będzie 4. sezon?

W 4. sezonie "One Day at a Time" zobaczymy, jak Penelope będzie odkrywać zaskakujący związek, jej matka Lydia doświadczy religijnego kryzysu (a także poznamy szczegóły jej wycieczki na Kubę z doktorem Berkowitzem), a relacja Schneidera z Avery będzie się pogłębiać. Tymczasem Elena przygotowuje się do studiów, a Alex zaczyna randkować.

Serial powróci bez charakterystycznej czołówki – "This Is It" w wersji Glorii Estefan, które słyszeliśmy przed każdym odcinkiem, padło ofiarą konieczności dostosowania serialu do wymogów telewizji kablowej. O ile na Netfliksie twórcy nie muszą myśleć o takich rzeczach, w telewizji odcinki muszą się mieścić w określonym czasie. W tym przypadku to nieco ponad 21 minut, czyli o jakieś 10 minut mniej niż do tej pory.

Na razie nie wiadomo, czy jakakolwiek stacja pokaże 4. sezon "One Day at a Time" w Polsce, ale szanse na to są niewielkie. Prawa do poprzednich trzech sezonów ma na wyłączność Netflix.

4. sezon One Day at a Time od 24 marca w USA