Kolejne osoby z "Glee" oskarżają Leę Michele o znęcanie się, znana marka zrywa kontrakt. To koniec jej kariery?

"Glee" (Fot. FOX)

0

"Uczyniłaś moje życie piekłem", "traktowałaś mnie jak podczłowieka", "nie chciałaś z nami siedzieć przy jednym stoliku" – piszą znajomi z "Glee" do Lei Michele. Aktorka traci już kontrakty.

Wszystko zaczęło się od zdawkowego tweeta z poparciem dla Black Lives Matter, który Lea Michele, dawna gwiazda "Glee", wrzuciła na swój profil.

– George Floyd nie zasługiwał na to. To nie był odosobniony incydent i to musi się skończyć. #BlackLivesMatter – napisała aktorka.

I zadziałało to dokładnie jak wstążeczki #MeToo noszone przez mężczyzn, którzy w przeszłości mieli problemy z właściwym traktowaniem kobiet.

Lea Michele z Glee oskarżana o rasizm i znęcanie się

Lawina oskarżeń pod adresem dawnej serialowej Rachel – od lat postrzeganej w branży jako osoba trudna we współpracy – zaczęła się od tweeta Samanthy Ware, aktorki, która oprócz roli Jane Hayward w "Glee" ma na koncie m.in. występy w "What/If", "Chicago Med" czy "Barrym".

– LMAO. Pamiętasz, jak uczyniłaś moją pierwszą pracę w telewizji piekłem na ziemi? Bo ja nigdy nie zapomnę. Powiedziałaś wszystkim, że jakbyś miała okazję, zrobiłabyś kupę do mojej peruki. Ten i inne traumatyczne przejawy mikroagresji z twojej strony sprawiły, że zaczęłam kwestionować swoją karierę w Hollywood – napisała Ware.

Samanthę wsparli Alex Newell, serialowy Wade "Unique" Adams, i Amber Riley, znana fanom "Glee" jako Mercedes Jones.

A potem posypały się kolejne historie od aktorów, członków ekipy serialu, osób, które spotkały Leę Michele na różnego rodzaju eventach: "Nie pozwoliłaś mi siadać przy jednym stoliku z resztą obsady", "praca z tobą to horror; jesteś uprzywilejowana, podła i zachowujesz się jakbyś była lepsza ode mnie", "Lea traktowała mnie jak podczłowieka, więc opuściłam 'Glee'".

Efekty tej burzy już widać: marka HelloFresh zrezygnowała ze współpracy z Leą Michele, argumentując, że nie akceptują rasizmu ani dyskryminacji w żadnej formie. Michele była jej twarzą od zaledwie dwóch tygodni. I wygląda to nie jak koniec, a dopiero początek kłopotów aktorki.

AKTUALIZACJA: Lea Michele, wywołana do tablicy, wydała oświadczenie, w którym przeprosiła za swoje zachowanie.

– Choć nie pamiętam tej konkretnej sytuacji i nigdy nie oceniałam innych na podstawie ich pochodzenia czy koloru skóry, to nie ma znaczenia. Znaczenie ma to, że zdecydowanie zachowywałam się w sposób, który krzywdził innych ludzi. Niezależnie od tego, czy moja uprzywilejowana pozycja i perspektywa sprawiały, że moje zachowanie było postrzegane jako pozbawione wrażliwości i nieodpowiednie, czy była to po prostu moja niedojrzałość i to, że byłam niepotrzebnie trudna, przepraszam za swoje zachowanie i za ból, który spowodowałam – napisała aktorka.