Jim Parsons z "Teorii wielkiego podrywu" mówi, dlaczego nie chciał już dłużej być Sheldonem Cooperem

"Teoria wielkiego podrywu" (Fot. CBS)

"Teoria wielkiego podrywu" zakończyła się po 12 sezonach, bo Jim Parsons nie chciał dalej grać w serialu. Teraz wyjaśnia, dlaczego podjął taką decyzję.

"Teoria wielkiego podrywu" zakończyła się w maju 2019 roku po 12 sezonach, choć mogła mieć więcej. Telewizja CBS chciała kontynuować serial, który wciąż miał świetną oglądalność, ale Jim Parsons powiedział: "dość!". Aktor wcielający się w postać Sheldona Coopera nie chciał podpisać kontraktu na dalsze serie, a bez niego kontynuacja nie miałaby sensu. Dlatego podjęto decyzję o zakończeniu sitcomu.

Jim Parsons o tym, czemu opuścił Teorię wielkiego podrywu

Jim Parsons, który był ostatnio gościem podcastu Davida Tennanta (via TV Guide), wyjaśnił, dlaczego po 12 latach zdecydował się opuścić serial.

– Nasze finalne kontrakty były na ostatnie dwa lata, ale nikt z nas nie wiedział, co to będzie oznaczać, kiedy je podpisywaliśmy. W głębi duszy miałem podejrzenie, że dla mnie to będzie na tyle, ale nigdy nie mów nigdy i kto wie. Byłem wykończony i zdenerwowany, bo jednocześnie życie jednego z naszych psów zbliżało się do końca – wspomina aktor lato 2018, tuż przed wejściem na plan 12. sezonu TBBT.

Parsons wtedy grał jednocześnie w sztuce w Nowym Jorku i pamięta, że bał się, że jego pies umrze, kiedy on będzie w pracy. W końcu podjęli z mężem decyzję o uśpieniu zwierzaka. Kilka dni później aktor poślizgnął się na scenie i złamał stopę.

– To był najstraszniejszy moment przez kilka następnych dni, bo nic nie wiedziałem – czułem się, jakbym był na skraju urwiska, balansowałem i zobaczyłem coś naprawdę mrocznego na dole, pomiędzy śmiercią psa i tym, że nie wiedziałem, co oni by zrobili, gdybym nie wrócił grać dalej w sztuce – opowiada.

Jim Parsons teoria wielkiego podrywu

Ostatecznie Parsons wrócił do teatru i grał dalej mimo kontuzji, ale wciąż czuł, że musi coś zmienić z życiu. Zaczęły go dręczyć myśli o śmierci ojca, który odszedł w wieku 52 lat. Aktor zdał sobie sprawę, że pod koniec 12. sezonu "Teorii wielkiego podrywu" będzie mieć 46 lat. To wszystko razem złożyło się na decyzję o zakończeniu przygody z serialem.

– Miałem ten moment olśnienia, kiedy sobie pomyślałem, że jestem szczęściarzem, bo udało mi się na wiele sposobów. I zacząłem myśleć: "Przestań przekraczać prędkość. Wykorzystaj ten czas i rozejrzyj się dookoła". I to zrobiłem. Pomyślałem, że muszę wykonać ruch. I to właśnie powiedziałem Chuckowi Lorre'owi i Steve'owi Molaro, kiedy z nimi rozmawiałem po powrocie do pracy. Powiedziałem im: "Gdybyście mi powiedzieli, że tak jak mój ojciec mam jeszcze sześć lat życia, myślę, że są inne rzeczy, których chciałbym spróbować" – kończy Parsons.

Ostatnio Jima Parsonsa oglądaliśmy w serialu "Hollywood" Netfliksa, za który dostał nominację do nagrody Emmy. Z kolei w przyszłym sezonie FOX pokaże komedię "Call Me Kat", którą aktor produkuje wraz z grającą w niej główną rolę Mayim Bialik.

Teoria wielkiego podrywu jest na Netfliksie i HBO GO

REKLAMA