"Kości" (7x13): Bones na śladach ojca

Emily Deschanel na zdjęciu promującym "Bones"/FOX

Emily Deschanel na zdjęciu promującym "Bones"/FOX

Trzeba przyznać, że tym razem twórcom "Kości" udało się mnie zaskoczyć. Takiego finału krótkiego sezonu się nie spodziewałem. Zapowiada się ciekawe otwarcie 8. sezonu.

To, że finał 7. sezonu, "The Past in the Present", będzie rozgrywką między Pelantem (Andrew Leeds) a zespołem Jeffersonian, było wiadomo od dawna. Ale nawet spodziewając się niespodziewanego nie przewidziałem, że akcja przybierze taki przebieg.

Zawsze było w "Kościach" tak, że Bones, Booth i reszta zawsze wygrywali. Koniec końców zawsze udawało im się rozwiązać zagadkę i złapać złoczyńcę. Szczególnie wtedy, gdy już wiedzieli, kto nim jest albo mieli ślady do niego prowadzące. Tym razem mieli wiele rzeczy wskazujących na Pelanta, ale żadnych twardych dowodów - wszystko przez to, że morderca podlegał stałemu monitoringowi.

Nadal nie wiemy jak dokładnie oszukiwany jest monitoring, ale wiemy już, jak Pelant wprowadza swoje programy komputerowe do systemu. Trzeba przyznać, że to geniusz. Dzięki temu udaje mu się wrobić Bones w jego własne morderstwo, a niemal cały zespół Jeffersonian odsunąć od sprawy. Booth, Bones, Angela, Sweets - wszyscy mają związane ręce. Na posterunku zostali tylko Cam i Hodgins.

Ponieważ dowody to dowody, a system to system, FBI nie ma wyjścia - musi aresztować Bones. Staje ona przed bardzo trudnym wyborem - jeżeli da się zamknąć nie będzie miała się już jak bronić. Ani przed zarzutem morderstwa ani przed Pelantem, który nad systemem panuje w sposób perfekcyjny. Jedyną szansą na dalszy ciąg rozgrywki jest zniknięcie z systemu.

Z pomocą przychodzi ojciec Bones, który ma doświadczenie w znikaniu. W zakończeniu odcinka widzimy Bones odjeżdżającą w siną dal. Tylko jej ojciec wie, gdzie będzie można ją spotkać.

Takie zakończenie otwiera bardzo zgrabnie albo możliwość dokończenia 7. sezonu zamówionymi ekstra odcinkami albo porządnego motywu przewodniego 8. sezonu. Bones może uciekać długo, nawet obciążona dzieckiem. Nie takie rzeczy scenarzyści potrafili prowadzić przez dłuższy czas, by nie było to możliwe. To oznacza zmianę schematu fabularnego serialu, kto wie czy nie na ciekawszy. W każdym razie jest to szansa na solidne odświeżenie "Kości".

Przyznam szczerze, że ta myśl mi się podoba.

REKLAMA