Millie Bobby Brown została odrzucona na castingu do "Gry o tron". Niewiele brakowało, a rzuciłaby aktorstwo

"Stranger Things" (Fot. Netflix)

0

Zanim Millie Bobby Brown zdobyła rolę w "Stranger Things" napotkała na wiele ścian w serialowej branży. Po tym, jak odrzucili ją w "Grze o tron" była bliska porzucenia swoich marzeń.

Dla Millie Bobby Brown rola Jedenastki w "Stranger Things" była przepustką do świata sławy. Jednak początkowo wcale się na to nie zapowiadało. Raz – Millie napotykała na swojej drodze same odmowy, dwa – niewielu wierzyło w sukces braci Dufferów.

Millie Bobby Brown nie dostała roli w Grze o tron

W rozmowie z Jimmym Fallonem aktorka opowiada o tym, jak wyglądały jej początki w aktorstwie. Po tym, jak nie chcieli jej w "Grze o tron" niewiele brakowało, by w ogóle zrezygnowała z dalszego starania się o pracę w tej branży.

– Myślę, że byłam po prostu zniechęcona tym odrzuceniem, o czym wszystkim opowiadam. Ta branża to ciągłe odrzucenia, przez 24 godziny na dobę. Zanim usłyszysz "tak", słyszysz o wiele, wiele częściej "nie". Chodziłam na castingi do reklam, czegokolwiek tak naprawdę. A później byłam na przesłuchaniu do "Gry o tron" i też usłyszałam "nie". Wtedy pomyślałam: "Oj, to jest ciężkie", ponieważ naprawdę chciałam dostać tę rolę – wspomina.

I wtedy pojawił się "Montauk", bo taki tytuł pierwotnie miało nosić "Stranger Things".

– Moim ostatnim podejściem do tego wszystkiego był serial Netfliksa o tytule "Montauk". Poszłam na przesłuchanie, a jakieś dwa miesiące później, odezwali się do mnie, że chcą porozmawiać ze mną na Skypie". Przeprowadziliśmy rozmowę, a cała reszta to już historia. Później nazwaliśmy serial "Stranger Things", ale "Montauk" był zdecydowanie tym, co dało mi nadzieję na to, żeby w ogóle w to jeszcze brnąć – dodaje.

Dzisiaj "Stranger Things" należy do flagowców Netfliksa, a aktualnie trwają zdjęcia do 4. sezonu.

Stranger Things jest dostępne na Netfliksie