Nie lubię horrorów, ale i tak się wypowiem. Recenzja "Nawiedzonego dworu w Bly" zirytowała fanów i twórcę

"Nawiedzony dwór w Bly" (Fot. Netflix)

0

"Nawiedzony dwór w Bly" ma mieszane recenzje, ale jedna z nich – z szanowanej brytyjskiej gazety – zaczyna się w niedorzeczny sposób. Wkurzyli się nie tylko fani, ale i sam twórca.

W piątek na Netfliksie zadebiutował "Nawiedzony dwór w Bly", wysypały się też recenzje. My oceniliśmy serial trochę słabiej niż jego znakomitego poprzednika, "Nawiedzony dom na wzgórzu". Inni krytycy byli jeszcze mniej łaskawi: średnia na Metacritic to zaledwie 62/100, podczas gdy taka "Emily w Paryżu" ma... 63/100. Lepiej to wygląda na Rotten Romatoes, gdzie serial ma 87% pozytywnych recenzji.

Nawiedzony dwór w Bly – recenzja wkurzyła fanów

Tymczasem w brytyjskim dzienniku "The Guardian" ukazała się negatywna recenzja (dwie gwiazdki na pięć, trochę dziwnych sprzeczności w treści), która zaczyna się od słów: "Nie jestem fanką horrorów". Recenzja wywołała prawdziwą burzę wśród fanów, ale też blogerów i dziennikarzy dla odmiany będących fanami horrorów.

"Ta autorka może iść się pie***yć i to samo dotyczy redaktora, który jej to zlecił" – oznajmił Eric Vespe, autor podcastu The Kingcast, współpracujący z takimi serwisami, jak Slashfilm, Collider, Syfy Wire i Fangoria. Szybko dołączyli do niego kolejni recenzenci i fani horrorów, pisząc, że to po prostu brak szacunku dla całego gatunku i że horrory powinni recenzować ci, którzy je lubią i się na nich znają.

Mike Flanagan, twórca antologii "Nawiedzony", nie zabrał głosu w sprawie recenzji "Guardiana", ale podał dalej kilka tweetów, w tym ten Erica Vespe'a. Możemy więc łatwo się domyślić, co sądzi o dziennikarzach rozpoczynających recenzje jego seriali od zdania "Nie lubię horrorów". Reżyser i scenarzysta, zamiast wchodzić w dyskusje, po prostu podziękował osobom, które spędziły piątek z "Nawiedzonym dworem w Bly", informując, że sam jest trochę wyłączony, bo akurat pracuje na planie.

Nawiedzony dwór w Bly jest dostępny na Netfliksie