"NCIS", "NCIS: LA", "Hawaii 5.0", "Criminal Minds": Czas finałów, czas pożegnań

1 2 3 4
"Criminal Minds" (fot.CBS)

"Criminal Minds" (fot.CBS)

Nieoczekiwane zgony i dramatyczne wydarzenia. Smutne pożegnania oraz zaskakujące powroty. Kryminalne procedurale z hukiem pożegnały widzów przed letnią przerwą. Uwaga na spoilery.

Maj jest raczej trudnym miesiącem dla serialowych przedstawicieli prawa. Sprawy tygodnia przestają rozwiązywać się w dokładnie 37 minut, a wszelkiej maści złoczyńcy i przestępcy nie ograniczają się jedynie do gróźb i przechwałek. Nagle tzw. ryzyko zawodowe nie jest już tylko pustym wyrażeniem, a każda strzelanina może zakończyć się niefortunnym zgonem.

Podobno wszystko to dla widzów. W końcu oczekujemy, by co pewien czas nasi ulubieńcy uzyskali choć kilka odpowiedzi na nurtujące ich pytania, a i niektóre wątki wymagają chociażby cząstkowego rozwinięcia lub rozwiązania. Ważne też, by nastąpiły postępy w relacjach pomiędzy poszczególnymi postaciami, a ewentualne nowe kłopoty wymagały od nich jeszcze więcej wysiłku. Zresztą jak inaczej zachęcić widzów do powrotu po letniej przerwie?

Przyjrzyjmy się więc kilku finałom. Telewizyjna "majówka" to w końcu, okraszony okazjonalnym pomstowaniem na kolejny nietrafiony pomysł scenarzystów, czas kolekcjonowania wrażeń.

"Hawaii Five-0"
"Ua Hala"("Death in the Family") – sezon 2, odcinek 23

"Hawaii Five-0"

"Hawaii Five-0"

Pierwsze 15 minut "Ua Hala" robi ogromne wrażenie. W tym krótkim czasie ginie Vincent Fryer (Tom Sizemore), szef detektywów HPD, Max (Masi Oka) zostaje postrzelony, a siedziba Honolulu PD wylatuje w powietrze. Na dodatek wraca Joe White (Terry O'Quinn), a z nim oczywiście wątek tożsamości Shelburne'a.

Dalszy rozwój akcji jest niestety ogromnym rozczarowaniem. Postrzelenie Maksa okazuje się być zaledwie marną sztuczką scenarzystów, umożliwiającą przekazanie ważnych informacji w odpowiednich momentach. Męczą kolejne bezsensowne zgony niewinnych ludzi, tradycyjna porcja korespondencyjnych kłopotów z byłą żoną Danny'ego (Scott Caan) oraz McGarrett (Alex O'Loughlin) będący najzupełniej sobą. Najbardziej jednak denerwuje brak jakiegokolwiek spójnego wyjaśnienia wielu tragicznych wydarzeń.

W pojawiającej się praktycznie z próżni scenie dowiadujemy się, że za wszystkim stoi Frank Delano (William Baldwin). Nie zrozumcie mnie źle, bardzo się ciesze, że Baldwin ponownie zawitał do "Hawaii Five-0", jednak nie potrafię ogarnąć, jak zamieszkującemu uroczą celę skorumpowanemu byłemu gliniarzowi udało się zadać tak duże straty Honolulu PD i Five-0. W końcu w jednym epizodzie zrobił więcej niż wszyscy inni przestępcy z Wo Fatem (Mark Dacascos) włącznie przez ostatnie dwa sezony.

Co gorsze, w scenach z Chin Ho Kellym (Daniel Dae Kim) Delano nabiera również wręcz psychopatyczno-komiksowych cech, a wybrana przez niego forma zemsty jest koszmarnie wręcz oderwana od reszty epizodu. Dziwi też, że ponownie ciężki pakiet przeżyć fundowany jest akurat Chinowi, a nie np. Kono (Grace Park), której niestety ponownie przypadła rola jednej z dam w opresji.

Również wątek Shelbourne'a, oczekujący od długiego czasu na chociażby sensowne podsumowanie, doczekał się niesatysfakcjonującego zakończenia. Żmudne poszukiwania Shelbourne'a przez McGaretta zasługiwały na coś więcej niż słówko "Mom" i prawie literalne powtórzenie finału 1. sezonu "Alias" (1x22 - "Almost 30 Years")

Efektem wszelkich niedoróbek jest sytuacja, w której bohaterowie "Hawaii Five-0" są bardziej odlegli i obojętni niż kiedykolwiek. Trudno zainwestować jakiekolwiek emocje, gdy kiepskie pomysły przykrywane są wymuszoną spektakularnością.

1 2 3 4
REKLAMA