"Poszukiwacze prawdy" to nerdowska komedia z duszą – recenzja serialu Nicka Frosta i Simona Pegga

"Poszukiwacze prawdy" (Fot. Amazon Prime Video)

0

Lubicie klimaty "Z Archiwum X", "Pogromców duchów", "Doktora Who"? "Poszukiwacze prawdy", miks komedii z opowieściami o duchach prosto z Wielkiej Brytanii, to może być coś dla was.

W ostatnich latach nie brakowało prób łączenia komedii z horrorem, zarówno na małym, jak i dużym ekranie. Adam Scott i Craig Robinson dosłownie parodiowali "Z Archiwum X" w serialu "Ghosted". W "Los Espookys" grupka młodych ludzi z Meksyku bawiła się klasycznymi motywami z filmowych horrorów w klimatach realizmu magicznego. W kinie kpili z zombiaków w "Zombielandzie" czy "Wysypie żywych trupów". Duchy na wesoło też były, wystarczy wspomnieć "Przerażaczy" Petera Jacksona, a wcześniej oczywiście słynnych "Pogromców duchów".

Poszukiwacze prawdy to serial duetu Pegg/Frost

Simon Pegg i Nick Frost, czyli duet znany z "Wysypu żywych trupów", w pewnym sensie sprzedaje nam odgrzewany kotlet. "Poszukiwacze prawdy" nie oferują nic nowego ani nie wnoszą zbyt wiele do gatunku komediowego horroru, opowiadając historię ekipy ścigającej zjawiska paranormalne po Wielkiej Brytanii. Pod względem konstrukcji serial przypomina "Z Archiwum X", miksując odcinki z potworami tygodni z tymi z wątkiem głównym, który jest oczywiście skomplikowany i spiskowy.

poszukiwacze prawdy serial recenzja

Czy jest strasznie? Nie. Śmiesznie? Też raczej rzadko. Złośliwi by powiedzieli, że serial ogląda się jak fan fiction "Z Archiwum X": "sprawy tygodnia" są nieszczególnie oryginalne, niski budżet daje po oczach (nie miało zresztą być inaczej), a bohaterowie, prowadzący kanał na YouTube, na który mało kto zagląda, to grupka zupełnie zwyczajnych nerdów, ludzi takich jak my. I to jest właśnie główny powód, dla którego obejrzałam "Poszukiwaczy prawdy" (całość to osiem półgodzinnych odcinków z potencjałem na kontynuację) z dużą przyjemnością, będąc w pełni świadoma, jak daleko produkcji Amazon Prime Video do dzieła wybitnego.

Poszukiwacze prawdy – grupka nerdów z traumami

Tytułowi poszukiwacze prawdy to Gus Roberts (Nick Frost) i Elton John (Samson Kay), duet techników z firmy Smyle, zajmującej się instalowaniem internetu w małomiasteczkowej Wielkiej Brytanii. Ten pierwszy od lat prowadzi kanał na YouTube, gdzie dokumentuje swoje, najczęściej średnio interesujące spotkania paranormalne. Ten drugi, chcąc nie chcąc, zostaje wciągnięty w jego działalność.

Jest jeszcze ich szef, Dave (Simon Pegg), który być może coś planuje, a być może nie; dziewczyna o imieniu Astrid (Emma D'Arcy) nie potrafiąca pozbierać się po śmierci matki; siostra Eltona, Helen (Susie Wokoma), od lat szykująca strój Daleka na konwent i za każdym razem zbyt przerażona, żeby faktycznie się w nim pokazać; a także Richard (Malcolm McDowell), tata Gusa. Wszyscy razem składają się na ekipę tyleż eklektyczną i niepasującą do siebie, co sympatyczną i łatwą do polubienia.

poszukiwacze prawdy serial recenzja

Ale jest w tym coś więcej. "Poszukiwacze prawdy" to nie banalny, bezproblemowy serialik o grupce ludzi, którzy ganiają za duchami. Niemal każde z bohaterów zmaga się z jakiegoś rodzaju traumą – żałobą, samotnością, lękami, depresją. "Wszyscy moi przyjaciele są wirtualni" – mówi w pewnym momencie Helen do taty Gusa. "Wszyscy moi przyjaciele są martwi" – odpowiada on. I to jest dla mnie największym plusem serialu Frosta i Pegga: skupiając się na prostych emocjach zwykłych ludzi, żyjących na angielskiej prowincji, momentami bardziej zbliża się tematycznie do "After Life" Ricky'ego Gervaisa niż do horrorów, nieważne, czy komediowych, czy zwykłych.

Poszukiwacze prawdy jak komediowe Z Archiwum X

Jeśli lubicie się rzeczywiście bać i uważacie, że horror koniecznie musi straszyć, prawdopodobnie będziecie rozczarowani. Z komediowym aspektem "Poszukiwaczy prawdy" też różnie bywa – to nie sitcom, więc na salwy śmiechu nie liczcie. Ale nie brakuje uroczych drobiazgów, jak np. prawdziwe imię i nazwisko Eltona Johna, nawiązanie do "Mechanicznej pomarańczy" w przypadku postaci Malcolma McDowella, "kot Baskerville'ów", "The White Sheet" vs. "The White Sheets". Fani brytyjskiego poczucia humoru co chwila będą znajdować jakieś smaczki.

poszukiwacze prawdy serial recenzja

Podobnie jak fani brytyjskich seriali i brytyjskości w ogóle. W "Poszukiwaczach prawdy" wszyscy znajdują czas na herbatkę bez względu na okoliczności, każdy zna "Doktora Who", potwory straszą w klimatycznych domach i na wrzosowiskach, a ludzie są bardzo, ale to bardzo zwyczajni. Jest w tym serce, jest w tym dusza i są bardzo ludzkie emocje. Pojawiają się nowe przyjaźnie, zaskakujące więzi między osobami, które w innych okolicznościach by się nie spotkały (Helen i Richard!), i w miarę jak sezon zbliża się do końca, bohaterowie stają się nam coraz bliżsi.

Nie brak też wdzięcznych występów gościnnych. W małych, ale dających się zapamiętać rolach występują m.in. Kelly Macdonald ("Zakazane imperium"), Kate Nash ("GLOW") czy Kevin Eldon ("Hot Fuzz"). Wszystko to razem składa się na bardzo nierówny miks i niekoniecznie obowiązkowy seans. "Poszukiwacze prawdy" trafią przede wszystkim do fanów duetu Frost/Pegg, klimatów "Z Archiwum X" i niekoniecznie wybitnych, ale w jakiś sposób wyróżniających się brytyjskich seriali. I mogą spodobać się niejednemu zawiedzionemu widzowi "Ghosted".

Poszukiwacze prawdy są dostępni na Prime Video