"Continuum" (1x01): Nie jest aż tak źle

Zapowiedzi i materiały promocyjne "Continuum" kreowały obraz totalnego gniota. Nie jest aż tak źle, ale cudownie też nie jest. Niemniej można dać temu serialowi szansę i bynajmniej nie tylko dla Rachel Nichols i jej dekoltu.

Początek "Continuum" może odstraszyć - dostajemy, dosłownie, bełkot, jaki jest obecny w większości seriali i filmów SF klasy poniżej D. Do tego trochę łzawych scen z Rachel Nichols plus prezentację jej umiejętności mordobicia. Potem jednak, wraz z przeniesieniem akcji do naszych czasów, serial zaczyna się poprawiać.

Dzielna strażniczka prawa i porządku nie ma najmniejszych oporów przed zwykłą kradzieżą, aby zapewnić sobie przetrwanie w obcym dla niej świecie. Robi więc dokładnie to, co zrobiłby niemal każdy na jej miejscu. Przy okazji odkrywamy, że jej jednoczęściowy uniform ma kilka ciekawych funkcji, takich jak zmiana koloru jego części. Albo coś jeszcze.

Kiera Cameron (Rachel Nichols) radzi sobie też z miejscową policją, a wbudowane w nią i w jej skafander czipy pomagają jej budować odpowiedni obraz, dzięki czemu może uchodzić za policjantkę z innego miasta. Pozwala jej to na udział w śledztwie dotyczącym tajemniczej demolki części miasta i włączenie się w akcję dotyczącą ściganych przez nią ludzi.

Ciekawie wygląda nawiązanie przez nią kontaktu z Alekiem (Erik Knudsen), który okazuje się być wynalazcą używanej w przyszłości technologii. Dzięki czemu siedzi bez przerwy na używanej przez stróżów prawa z przyszłości częstotliwości. Co więcej, może on również podejrzeć, co widzi Kiera - co akurat nie sprawia jej przyjemności.

Zręby akcji serialu zapowiadają się bardzo prosto - będzie zapewne dużo strzelanin, sporo mordobicia i trochę dętych monologów i dialogów. Ale poza tym są też całkiem realne emocje i problemy, co sprawia, że serialu nie ogląda się aż tak źle, jak zapowiadały to plakaty i trailery.

A każdemu fanowi SF i "dziwnych" seriali sprawi na pewno przyjemność obecność "Palacza" z serialu "Z Archiwum X", czyli Williama B. Davisa. Który ma tu chyba całkiem znaczącą rolę, zbyt nachalnie, niestety, akcentowaną przez twórców.

Ponieważ pierwszy odcinek "Continuum" - "A Stitch in Time" - wypadł lepiej niż się zapowiadał, można dać "Continuum" szansę. Ale pamiętajcie o jednym - wyłączyć myślenie!

REKLAMA