"Teoria wielkiego podrywu" bez Jima Parsonsa? Oto czemu jeden z twórców chciał go odrzucić na castingu

"Teoria wielkiego podrywu" (Fot. CBS)

Przecieracie oczy ze zdziwienia, bo i wam wydaje się, że nie ma lepszego aktora do odegrania roli Sheldona Coopera w "Teorii wielkiego podrywu" niż Jim Parsons? Chuck Lorre miał obiekcje.

Rola Sheldona Coopera w "Teorii wielkiego podrywu" przyniosła Jimowi Parsonsowi ogromną sławę i rozpoznawalność. Dzisiaj ciężko byłoby sobie wyobrazić innego aktora portretującego najsłynniejszego sitcomowego fizyka teoretyka. Jednak niewiele brakowało, a nie dostałby on angażu w serialu.

Teoria wielkiego podrywu bez Jima Parsonsa?

Bill Prady, jeden z twórców "Teorii wielkiego podrywu" opowiedział w rozmowie z podcastem "At Home with the Creative Coalition" (via People), jak to Chuck Lorre nie był pewien, czy Parsons to właściwa osoba do tej roli.

– Przesłuchaliśmy – Boże, nie wiem – ze sto osób? I kiedy przyszedł Jim Parsons, był Sheldonem na takim poziomie... wiesz, byli ludzie, którzy przychodzili, a my na to: "Cóż, dobrze, on jest całkiem OK", "O, on jest całkiem dobry", "Może to jest nasz człowiek". I przyszedł Jim po prostu od czasu tego przesłuchania był Sheldonem, którego znacie z telewizji – zdradził Brady.

O ile Prady nie miał wątpliwości, że Sheldon został znaleziony, drugi z twórców, Chuck Lorre, nie był tego taki pewien.

– On stworzył tę postać na tym castingu. I wyszedł z pokoju, a ja się odwróciłem i powiedziałem: "To nasz człowiek! To on! To on!" A Chuck na to: "Nieee, on tylko złamie ci serce. Nigdy więcej nie da takiego występu" – opowiadał Prady.

Ale Chuck Lorre się mylił. Jim Parsons wrócił następnego dnia i po raz drugi dał równie dobry występ, tak że już nawet Lorre nie miał wątpliwości. I tak w 2007 roku rozpoczęła się jego trwająca dwanaście lat historia z "Teorią wielkiego podrywu".

Teoria wielkiego podrywu dostępna jest na HBO GO

REKLAMA