Złote Globy: Tina Fey i Amy Poehler dogryzają "Od nowa", "Emily w Paryżu" i krytykują brak różnorodności

Złote Globy 2021 (screen: NBC)

Tina Fey i Amy Poehler wróciły jako prowadzące galę rozdania Złotych Globów i znów było ostro. Zwłaszcza że dostało się tym, którzy Złote Globy rozdają.

W nocy odbyła się tegoroczna gala rozdania Złotych Globów (lista zwycięzców). Z powodu pandemii gwiazdy odbierały nagrody wirtualnie, a prowadzące znajdowały się na dwóch różnych wybrzeżach: Amy Poehler w Beverly Hilton Hotel w Beverly Hills, gdzie zwykle odbywa się gala, a Tina Fey w Rockefeller Center w Nowym Jorku.

Złote Globy 2021: Monolog Tiny Fey i Amy Poehler

Były zarówno ostrzejsze żarty, jak i refleksje nad tym, co się dzieje w popkulturze. Dowiedzieliśmy się, że był to rok, który zatarł różnice między filmem i serialem – jedno i drugie oglądasz w domu, tylko serial to to, co oglądasz przez pięć godzin jednym ciągiem, a nie dwie godziny. I co ciekawe, wciąż wolisz serial od filmu, bo nie chcesz siedzieć dwie godziny non stop przed telewizorem, wolisz pięć razy po jednej. Do nominacji nie załapały się "The Office" i "Columbo", ale pewnie powinny, zważywszy ile czasu poświęciliśmy w ciągu ostatniego roku na powtórki.

Nie zabrakło dogryzania konkretnym tytułom: "Od nowa" to taki seksowny, pełen suspensu serial, w którym płaszcz Nicole Kidman jest podejrzany o zamordowanie jej peruki; "Normalnych ludzi" najlepiej oglądać w łóżku z gorącym laptopem w okolicach krocza, z kolei w przypadku "Emily w Paryżu Tina Fey zaleca "French Exit".

Było też poważnie, jako że Złote Globy są w tym roku krytykowane za pominięcie kilku tytułów autorstwa czarnoskórych twórców, na czele z miniserialem "Mogę cię zniszczyć". Dlaczego takie produkcje są pomijane? Ano dlatego, że Hollywoodzkie Stowarzyszenie Prasy Zagranicznej składa się z 87 zagranicznych dziennikarzy, w większości europejskich, i nie ma wśród nich ani jednej czarnoskórej osoby.

Nagrody są generalnie głupie, a na Złotych Globach zawsze jest dużo "błyszczących śmieci" – mówiły Fey i Poehler – ale "nawet w przypadku głupich rzeczy inkluzywność jest ważna, a Hollywoodzkie Stowarzyszenie Prasy Zagranicznej nie ma czarnoskórych członków".

REKLAMA