Przed finałem "The Killing": No to kto zabił Rosie?

"The Killing" (Fot. AMC)

"The Killing" (Fot. AMC)

Przed nami finał "The Killing" rozłożony na dwa tygodnie. Jesteśmy blisko końca, a nadal trudno odgadnąć, kto jest zabójcą. Spróbujmy jednak pobawić się w detektywów.

Po odcinku "Bulldog" znaleźliśmy się w podobnym miejscu, co pod koniec 1. sezonu. Znów scenarzyści rzucają podejrzenia na Darrena Richmonda (Billy Campbell). Ale czy faktycznie kandydat na burmistrza miałby być mordercą Rosie Larsen?

Przyjrzyjmy się historii Richmonda. Rosie znaleziono w samochodzie jego sztabu, co natychmiast zwróciło uwagę policji. Polityk nie chciał wyjawić, co robił w noc morderstwa, dodatkowo kierując na siebie podejrzenia. Kiedy więc Holder (Joel Kinnaman) zdobył zdjęcie Richmonda dowodzące, że krytycznej nocy mógł być w pobliżu miejsca zbrodni policjanci nie mieli wątpliwości – to Richmond jest zabójcą.

Szybko jednak (chociaż dla Richmonda zbyt późno) okazało się, że fotografia jest sfabrykowana, a polityk w noc morderstwa był w zupełnie innym miejscu. Scenarzyści sprytnie podpuścili widzów i teraz prawdopodobnie robią to znowu.

Jeśli więc nie Richmond – to kto? Niewykluczone (i to coraz silniej sugerują nam scenarzyści, chociaż mogą, jak zwykle, celowo nas mamić), że Rosie była po prostu przypadkowym świadkiem jakichś złowrogich konszachtów. Wtedy podejrzany może być każdy – i burmistrz, i Indianie z kasyna, i polska mafia (chociaż mafia w osobie Janka właśnie raczej już wypadła z gry). Co istotne, interesy tych wszystkich ludzi splatają się w jednym miejscu – na remontowanym nabrzeżu Seattle. Może się więc okazać, że za śmiercią Rosie tak naprawdę stoi wielki spisek skupiający najważniejszych ludzi w mieście. Skądinąd takie rozwiązanie tłumaczyłoby wszystkie tajemnicze wydarzenia wokół śledztwa.

Amerykańscy krytycy i widzowie po obejrzeniu promo finału mają w tej chwili jedną główną podejrzaną – kochankę i współpracowniczkę Richmonda Gwen Eaton (Kirstin Lehman):

http://www.youtube.com/watch?v=AvMDGfIBVLI

Promo zawiera bowiem scenę, w której Linden patrzy na fotografię z otwarcia indiańskiego kasyna. Wśród rozbawionych VIP-ów jest właśnie Gwen:

Z poprzednich odcinków wiemy, że w kasynie znają właściciela karty wstępu do biur Richmonda. Może więc to być właśnie Gwen... Ale, pytają Amerykanie, jaki ona miałaby motyw? Cóż, pewnie jakiś mogłaby mieć. Np. zazdrość. Przecież wątek ewentualnego romansu Rosie z Richmondem nie został rozwikłany.

Oczywiście należy też rozważać kolejną pułapkę ze strony scenarzystów i kolejny mylny trop – ale w takim razie mordercą może być ostatnia obecna często na ekranie postać ze sztabu Richmonda, czyli Jamie Wright (Eric Ladin). Jamie wygląda na dobrego człowieka i idealistę – opiekuje się sparaliżowanym Richmondem, namawia go do dalszej kampanii wyborczej, "bo nie może zawieść tych, którzy mu uwierzyli", stale wygłasza przemowy o moralności w polityce. Krótko mówiąc, Jamie jest wyjątkowo podejrzanym typkiem. Łatwo wyobrazić sobie, że Jamie jest ogarnięty obsesją na punkcie swojego szefa i do mordu na Rosie mogło sprowokować go cokolwiek.

Tak, trop Gwen i Jamiem wydaje mi się najbardziej prawdopodobny także dlatego, że poza policjantami, Richmondem i rodziną Rosie są oni osobami najczęściej pojawiającymi się na ekranie. A w dobrych kryminałach i thrillerach głównym złym zawsze okazuje się ktoś dobrze znany widzowi. Nie wyciąga się na koniec mordercy z kapelusza. On jest wśród bohaterów od początku do końca.

Dlatego nie podejrzewam zbytnio burmistrza Adamsa (Tom Butler), który na ekranie pojawia się tylko epizodycznie. Owszem, on i jego ludzie ewidentnie coś kombinują (do spółki z deweloperem Richardem Amesem), ale w "The Killing" kombinują przecież wszyscy. No chyba że prawdziwa jest "teoria spisku". Wtedy Rosie mógłby zamordować ktokolwiek z bohaterów, ale działając na zlecenie burmistrza (np. po to, żeby coś zatuszować, albo rzucić podejrzenia na Richmonda). Przyznam jednak, że takie zakończenie serialu niezbyt by mi się podobało.

No i jest jeszcze rodzina. Czy jednak można ją włączyć do grona sprawców? Bezpośrednich raczej nie, ale ktoś mógł się pośrednio przyczynić do śmierci Rosie. Najbardziej podejrzana jest siostra matki dziewczyny, czyli Terry (Jamie Anne Allman) ona chyba wie więcej, niż powiedziała komukolwiek.

Niezależnie od tego, kto naprawdę zabił Rosie, już teraz twórcom serialu należą się gratulacje. Stworzyli wspaniałą fabułę – pełną zagadek, ale spójną. "The Killing" jest jak puzzle, w których każdy element układanki pasuje do innego. Szkoda, że Amerykanie nie potrafią docenić, z jak świetną produkcją mają do czynienia.