"Bo to grzech" miał zawierać większą dawkę tragedii. Russell T Davies ujawnia, jakie wątki wyciął z serialu

"Bo to grzech" (Fot. Channel 4)

Finał "Bo to grzech" doprowadził was do płaczu? Twórca i tak się pohamował, jeśli chodzi o tragiczne zakończenia, i oszczędził nam dwóch mocnych wątków. Uwaga na spoilery z zakończenia.

Russell T Davies jest prawdziwym mistrzem, jeśli chodzi o pełne emocji miniseriale, co udowadniają takie tytuły, jak dziejący się w alternatywnej wersji naszej rzeczywistości "Rok za rokiem" i osadzony w Londynie z czasów epidemii AIDS "Bo to grzech". I tak się składa, że w tym drugim mogło być jeszcze więcej tragedii i łez.

Bo to grzech: Te wątki zostały wycięte z serialu

W wywiadzie dla Salon on Demand (via Radio Times) brytyjski twórca zdradził, że pierwotnie "Bo to grzech" miał liczyć osiem odcinków, a w ostatnich zobaczylibyśmy Roscoe (Omari Douglas) i Jill (Lydia West) w późniejszych latach. Oboje byliby już w średnim wieku, czasy by się zmieniły, ale kryzys AIDS nadal by na nich ciążył. Co więcej, Roscoe miał zarazić się wirusem na późniejszym etapie swojego życia.

– Wiecie, ma 50 lat i złapał wirusa, którego udało mu się uniknąć przez te wszystkie lata – powiedział Russell T Davies.

Bo to grzech zakończenie

Nie oznacza to, że Roscoe zmarłby na AIDS, bo mówimy o czasach, kiedy HIV był już pod kontrolą. Ale też trudno mówić o happy endzie. Tymczasem Jill, która w finale skonfrontowała się z Valerie Tozer (Keeley Hawes), matką Ritchiego (Olly Alexander), czekałoby kolejne spotkanie z tą kobietą.

– Ona wciąż pracuje w dziedzinie zdrowia psychicznego i seksualnego. To zbyt długa historia, żeby opisać, ale wrażenie byłoby takie, że ona tak naprawdę jest uwięziona w tamtym świecie – opisuje Davies 55-letnią Jill.

Valerie byłaby już staruszką i mieszkała w domu opieki. I to właśnie Jill zwierzyłaby się na temat wykorzystywania seksualnego w domu Tozerów, które byłoby jeszcze jednym gorzkim wątkiem w "Bo to grzech".

Bo to grzech jest dostępny na HBO GO

REKLAMA