10 najlepszych odcinków na 10-lecie "Gry o tron". Bitwa bękartów, Krwawe Gody i inne świetne momenty

"Gra o tron" (Fot. HBO)

1 2 3

The Lion and the Rose (sezon 4, odcinek 2)

Gra o tron najlepsze odcinki

"Gra o tron" (Fot. HBO)

"Gra o tron" zdecydowanie lubiła wesela, które nie wszyscy uczestnicy opuszczali żywi. Tym razem padło na postać, którą po trzech sezonach widzowie zdążyli znienawidzić do reszty. Oglądanie, jak król Joffrey, po serii kolejnych paskudnych, bezlitosnych i głupich zachowań, umiera w męczarniach na własnym weselu, to zdecydowanie jeden z najbardziej satysfakcjonujących momentów w serialu. I zarazem moment przełomowy dla Królewskiej Przystani, gdzie akcja przyspieszyła.

To też odcinek, który potrafi zachwycić skalą widowiska – ślub Joffreya i Margaery to istne "The Crown" w wersji fantasy, a późniejsze przyjęcie jest iście bizantyjskie. Oczywiście w bardzo złym guście, bo Joffrey nawet z własnego wesela musiał uczynić festiwal horroru, okrucieństwa i złego smaku. A tym, który za to wszystko zapłacił, okazał się Tyrion – bohater kolejnego odcinka na naszej liście. [MW]

The Laws of Gods and Men (sezon 4, odcinek 6)

Gra o tron najlepsze odcinki

"Gra o tron" (Fot. HBO)

"The Laws of Gods and Men" to odcinek mocno poszatkowany, jak wiele odcinków "Gry o tron": trochę Braavos, trochę Ramsaya Boltona, trochę Daenerys i Meereen. Mało kto to wszystko pewnie pamięta po latach, bo zapamiętaliśmy końcówkę: fenomenalny Peter Dinklage Show, czyli proces Tyriona Lannistera, oskarżonego o morderstwo Joffreya. "Gra o tron" zafundowała nam dramat sądowy z prawdziwego zdarzenia, z kilkoma mocnymi zwrotami akcji, na czele z oskarżeniem ze strony Shae, którą Tyrion odprawił kilka odcinków wcześniej dla jej własnego dobra.

Stojący w obliczu śmiertelnego niebezpieczeństwa Tyrion patrzy, jak wszyscy, włącznie z kobietą, którą kochał, odwracają się od niego, i z minuty na minutę coraz bardziej upewnia się, że to się może skończyć tylko w jeden sposób, bo ojciec już wydał na niego wyrok. Jego przemowa, w której pada słynne "Jestem winny – bycia karłem", sprawia, że ciarki po plecach przechodzą. Po tym odcinku nie da się nie kochać Tyriona – za siłę, za inteligencję i za to, że w przeciwieństwie do przyzwoitego, ale naiwnego Jaimego widzi całą gorzką prawdę i na końcu dokonuje jedynego możliwego wyboru, czyli oddaje się w ręce bogów. A emocje rosną. [MW]

The Mountain and the Viper (sezon 4, odcinek 8)

Gra o tron najlepsze odcinki

"Gra o tron" (Fot. HBO)

Konsekwencją procesu Tyriona jest najbardziej emocjonujący pojedynek w "Grze o tron". Walkę Oberyna z Górą, która miała rozstrzygnąć o losie najlepszego z Lannisterów, HBO zapowiadało jak mecze bokserskie i trudno się dziwić. To były ogromne emocje, a bohater grany przed Pedra Pascala, w którym zakochaliśmy się bez reszty w trakcie 4. sezonu, wydawał się nie być całkiem bez szans. Nawet kiedy oglądam ten odcinek po latach, część mnie wciąż ma nadzieję, że może tym razem skończy się inaczej. Niestety – "Gra o tron" wciąż jest tak samo bezlitosna.

"The Mountain and the Viper" to jednak nie tylko walka. Równie mocno zapada w pamięć to, co się dzieje przed nią, czyli rozmowa Tyriona z Jaimem o kuzynie, który miażdżył kamieniem żuki. To alegoria nawet nie tego, co się działo w Westeros, a ludzkiego świata ogólnie – ludzie robią rzeczy okrutne, głupie i bezsensowne, bo tak. Nie ma w tym planu, motywu, powodów. Tak po prostu jest. [MW]

Hardhome (sezon 5, odcinek 8)

Gra o tron najlepsze odcinki

"Gra o tron" (Fot. HBO)

Hardhome to nie jest największa ani najbardziej spektakularna bitwa w "Grze o tron", ale wielu widzów wskazuje ją jako swoją ulubioną. To zasługa świetnej realizacji (Miguel Sapochnik to prawdziwy mistrz w ekipie GoT), paru mocnych momentów fabularnych (Nocny Król i Jon Snow spotykają się po raz pierwszy!), ale też umiejętności sprowadzenia całego widowiska do bardzo ludzkiego wymiaru.

Oczywiście, mamy tutaj Jona i Tormunda, których los bardzo nam leży na sercu, zwłaszcza że obaj działają w dobrej wierze, starając się chronić ludzki świat przed czymś, co może przynieść zagładę. Ale pojawia się też bardzo charyzmatyczna bohaterka jednego odcinka, matka grana przez duńską aktorkę Birgitte Hjort Sørensen ("Borgen"), której waleczna postawa imponuje. W przeciwieństwie do późniejszych bitew, "Hardhome" to totalny chaos – nie ma tu prawdziwej armii, jest garstka ludzi, którzy muszą uciekać przed śmiertelnym zagrożeniem. I dramat tych, którym się nie udało, oraz to, co robi z nimi Nocny Król, zapada w pamięć.

1 2 3
REKLAMA