"Suits" (2x01): Harvey, Mike i nowe kłopoty

"Suits" powrócił na ekrany - i to w niezłym stylu. Pierwszy odcinek 2. sezonu zawiera wszystko to, za co "Suits" jest tak lubiany: błyskotliwe dialogi, niespodziewane zwroty akcji, rozwój postaci i ich relacji. Uwaga, spoilery!

Finałowy odcinek 1. sezonu "Suits" kończył się w chwili, gdy najlepszy "przyjaciel" głównego bohatera miał właśnie zdradzić jego szefowej w firmie Pearson Hardman jego największą tajemnicę: że Mike Ross nigdy nie skończył ani nawet nie rozpoczął studiów na Harvardzie. To oszustwo to jeden z głównych motywów "Suits" w 1. sezonie: Mike Ross (Patrick J. Adams) jest prawnikiem w elitarnej nowojorskiej firmie prawniczej, ale nie ma formalnego wykształcenia. Jest za to błyskotliwy i ma niesamowitą pamięć - i dlatego zatrudnia go Harvey Specter, dobrze wiedząc o tym, że Mike jest oszustem.

W odcinku "She Knows" tajemnica wychodzi na jaw - przynajmniej częściowo. Trevor mści się na Mike'u za to, że ten jest w związku z jego byłą dziewczyną, Jenny, i nic mu o tym nie powiedział. Mści się skutecznie. Jessica Pearson każe Harvey'owi zwolnić Mike'a. Ale ten chce go bronić, przynajmniej tak długo, jak się da. I w tym właśnie momencie do gry wkracza nowa postać: Daniel Hardman (David Costabile).

Przed pięcioma laty Hardman - który, jak łatwo się domyślić, był drugim najwyższym rangą prawnikiem w firmie Pearson Hardman - został zmuszony do odejścia przez Jessicę Pearson i Harvey'a. Hardman przywłaszczył sobie pieniądze klientów, a ponadto zdradzał swoją chorą na raka żonę. Jessica i Harvey szantażowali go - że ujawnią przed nią romans - przez pięć lat, ale w momencie gdy zmarła, stracili swoją przewagę. Hardman może chcieć powrotu firmy, czego bardzo obawiają się Harvey i Jessica.

I wraca - mimo że Harvey próbuje go od tego odwieść - w swoim stylu, czyli grając bardzo ostro. Co więcej, Harvey przekonał wcześniej Jessicę, że jeśli zablokuje powrót Hardmana, ona pozwoli pozostawić Mike'a w firmie. Harvey ponosi więc podwójną porażkę o bardzo dotkliwych konsekwencjach. Hardman pojawia się w biurze i wygłasza przemówienie do pracowników, informując o swoim powrocie. W tej sytuacji Harvey grozi Jessice: jeśli poleci Mike, on też się zwalnia. A ponieważ Jessica nie może zaryzykować takiego osłabienia przed nieuniknionym starciem z Hardmanem, Mike zostaje w firmie. Ruch Harveya, który jest gotowy poświęcić swoją własną posadę dla Mike'a, świadczy najlepiej o tym, jak bardzo w trakcie 1. sezonu obaj stali się od siebie zależni. I jak bardzo zmienił się sam Harvey.

To nie jedyne zaskoczenie w pierwszym odcinku "Suits". Jedyny wątek prawniczy jest zepchnięty na zupełnie boczny tor. Czy to sygnał, że nowy sezon "Suits" będzie mniej o prawie, a bardziej o prawnikach? W każdym razie 1. odcinek 2. sezonu był też pierwszym w całym serialu, w którym prawo było zupełnie marginalne. A pojawienie się Hardmana sugeruje, że wewnętrzna wojna w firmie stanie się dużo ostrzejsza niż wszystko to, co widzieliśmy w pierwszym sezonie. No i jest też kwestia romansów Mike'a, które w "She Knows" robią się jeszcze bardziej skomplikowane niż wcześniej.

Można powiedzieć, że premierowy odcinek 2. sezonu "Suits" jest wszystkim tym, czego oczekiwaliśmy: pojawiły się nowe wątki i postacie, a serial nie stracił swojego zawadiackiego stylu. I sądząc po pierwszym odcinku nie będzie miał aż tak bardzo proceduralnego charakteru jak sezon pierwszy. Widać też, że gracze na szachownicy w Pearson Hardman są ustawieni inaczej niż w 1. sezonie, co powoduje że drugi może być jeszcze bardziej fascynujący. Wreszcie jest antagonista, którego można traktować w miarę poważnie, i to antagonista z charakterem, który jako odrębna postać może być bardzo ciekawy.

To jasne - i to także się nie zmieniło - że oglądając "Suits" trzeba przymykać oczy na liczne niedorzeczności logiczne i prawne. To nie jest realistyczny, mroczny serial prawniczy. Ale jest świetny na swój sposób - i 2. sezon zapowiada się dla wszystkich fanów tego podejścia bardzo smakowicie.

REKLAMA