Billy Porter z "Pose" wyznaje, że jest nosicielem HIV. "Żyłem z tym wstydem przez 14 lat" – pisze aktor

"Pose" (Fot. FX)

Billy Porter, czyli Pray Tell z "Pose", podzielił się ze światem bardzo osobistym wyznaniem. Aktor zdradził, że jest nosicielem wirusa HIV, i napisał, dlaczego milczał na ten temat przez 14 lat.

Za oceanem obecnie jest emitowany finałowy sezon "Pose", serialu o nowojorskiej społeczności LGBTQ+ z lat 80. i 90. Produkcja przyniosła sławę występującym w niej aktorom, w tym przede wszystkim Billy'emu Porterowi, odtwórcy roli Pray Tella, mistrza ceremonii prowadzącego bale. Aktor stał się prawdziwą gwiazdą, pojawiając się na kolejnych galach w coraz bardziej ekscentrycznych strojach.

Billy Porter z Pose wyznaje, że jest nosicielem HIV

W wieku 51 lat Porter zdecydował się na bardzo osobiste wyznanie na okładce "The Hollywood Reporter – że jest nosicielem wirusa HIV. W środku można przeczytać esej jego autorstwa, w którym pisze, jak przez 14 lat żył w milczeniu.

– To był 2007, najgorszy rok mojego życia. Byłem na krawędzi zapomnienia przez jakąś dekadę, ale 2007 był najgorszy z tego wszystkiego. W lutym zdiagnozowano u mnie cukrzycę typu 2. W marcu podpisywałem papiery upadłościowe. A w czerwcu zostałem zdiagnozowany jako nosiciel HIV. Wstyd z tamtych czasów, połączony ze wstydem, który już nagromadził się w moim życiu, uciszył mnie, i żyłem z tym wstydem w milczeniu przez 14 lat. Bycie nosicielem HIV to kara od Boga tam, skąd pochodzę i gdzie dorastałem w bardzo religijnej rodzinie, w Kościele Pentakostalnym – pisze aktor.

Dalej Billy Porter pisze, dlaczego przez tyle lat obawiał się przerwać milczenie.

– Wszyscy, którzy mieli wiedzieć, od dawna wiedzieli – z wyjątkiem mojej matki. Starałem się mieć życie i karierę i nie byłem pewny, czy mógłbym, gdyby dowiedzieli się niewłaściwi ludzie. To byłby kolejny sposób, w jaki ludzie mogliby mnie dyskryminować w zawodzie, który już jest dyskryminujący. Więc starałem się myśleć o tym tak mało, jak tylko się dało. Próbowałem to zablokować. Ale kwarantanna wiele mnie nauczyła – przyznaje.

Jak pisze, w czasie pandemii wynajął z mężem dom na Long Island i zaczął bardziej dbać o siebie. Wrócił do przerwanej terapii i zebrał się na odwagę, żeby wyznać prawdę matce, a także ekipie "Pose".

– Jako czarnoskóra osoba, a zwłaszcza czarnoskóry mężczyzna na tej planecie, musisz być doskonały, inaczej cię zabiją. Ale spójrzcie na mnie. Tak, jestem statystyką, ale wyszedłem poza to. Tak właśnie wygląda teraz nosiciel HIV. Umrę na coś innego prędzej niż umrę na to. (...) Chodzę teraz do lekarza – ja, czarny, 51-letni facet – chodzę do lekarza co trzy miesiące. To się nie zdarza w naszej społeczności. Nie ufamy lekarzom. Ale ja chodzę do lekarza i wiem, co się dzieje w moim ciele. Jestem teraz najzdrowszy w całym swoim życiu – pisze.

Jak dodaje, to już koniec ze wstydem i ze stygmatyzacją. Czas iść do przodu.

– Najwyższy czas odpuścić i opowiedzieć inną historię. Nie ma już piętna – skończmy z tym. Już czas. Żyłem tym i wstydziłem się wystarczająco długo.

Billy Porter otrzymał nagrodę Emmy i dwie nominacje do Złotych Globów za rolę Pray Tella w "Pose" – postaci, która również jest nosicielem wirusa HIV. Po zakończeniu "Pose" zobaczymy go m.in. w musicalu "Kopciuszek" Amazon Prime Video, w którym zagra Fab G, wróżkę chrzestną głównej bohaterki.

Dwa sezony serialu Pose znajdziecie na Netfliksie

REKLAMA