Kto jest zabójcą w "Mare z Easttown"? Twórca obiecuje, że finał serialu nas zaskoczy, ale bez oszukiwania

"Mare z Easttown" (Fot. HBO)

Będziemy zaskoczeni, ale nie oszukani – zapewnia twórca "Mare z Easttown", zapowiadając finał miniserialu z Kate Winslet w roli ponurej policjantki. Zobaczcie zwiastun odcinka.

W najbliższy poniedziałek odcinkiem zatytułowanym "Sacrament" zakończy się "Mare z Easttown", kolejna produkcja z Kate Winslet, którą będziemy mogli zaliczać do grona najlepszych miniseriali HBO. Oczywiście pod warunkiem, że nie zawiedzie nas finał.

Mare z Easttown: Finał nas zaskoczy, ale nie oszuka

Kto zabił Erin i czy tym kimś rzeczywiście jest Billy? Co znajduje się na zdjęciu przekazanym przez Jess, które wprawiło w taki szok szefa policji w Easttown? Czy Mare wreszcie się do nas uśmiechnie? Pytań przed ostatnim odcinkiem jest mnóstwo, a twórca serialu, Brad Ingelsby, zapewnia, że nie powinniśmy być zawiedzeni zakończeniem. To jeden z tych seriali, gdzie intryga jest przemyślana.

– Mam nadzieję, że [widzowie] będą zaskoczeni, ale w naprawdę dobrym sensie tego słowa, i że nie zostali w żaden sposób oszukani. Zainwestowaliśmy tyle czasu w to miasteczko i tych ludzi i mam nadzieję, że publika ufa, że jeśli chodzi o zakończenie, zrobimy to dobrze. To nie będzie jedno z tych zakończeń w stylu: jeśli mrugnąłeś w 1. odcinku, tam był dziwny facet w lesie – czy coś w ten deseń. To nie będzie ten typ zakończenia – zapewnia Ingelsby w rozmowie z serwisem Collider.

Jak dodaje Ingelsby, "Mare z Easttown" to taki kryminał, w którym chodzi przede wszystkim o bohaterów – a trochę mniej o samą zagadkę "kto zabił?".

– Mam nadzieję, że zagadka jest zaskakująca i wciągająca, ale też mam nadzieję, że [widzowie] odejdą z wrażeniem, że mogli spędzić czas z grupą ludzi, których losy ich zainteresowały, o których się martwili i którzy, mam nadzieję, byli w jakiś sposób do ich podobni. Mam nadzieję, że oglądanie, jak Mare radzi sobie z żałobą i konfrontuje się z tym, co ją prześladowało, w jakiś sposób im oświetli życie. I mam nadzieję, że jest to poruszające. Zawsze staram się, aby historia taka właśnie była. Chcę, żeby była poruszająca w jakiś sposób i mam nadzieję, że tak samo będzie z tą – mówi showrunner.

Brad Ingelsby zapewnia, że "Mare z Easttown" to historia dokładnie przemyślana, a zakończenie miał w głowie, zanim zaczął pisać scenę otwarcia serialu. Od początku też najważniejsi byli dla niego bohaterowie – na czele z samą Mare Sheehan – i ich skomplikowane, poplątane relacje.

Finał Mare z Easttown w poniedziałek na HBO

REKLAMA