Spike Spiegel za stary, a Faye Valentine za płaska? Obsada "Cowboy Bebop" ostro odpiera ataki "fanów"

"Cowboy Bebop" (Fot. Netflix)

Adaptacje animowanych produkcji budzą kontrowersje, zwłaszcza w kwestii doboru obsady. Nie inaczej jest w przypadku kultowego anime "Cowboy Bebop". Co do powiedzenia mają aktorzy?

Tej jesieni zobaczymy nowy "Cowboy Bebop" – składający się z 10 odcinków serial aktorski, opaty o kultowe anime z lat 90. Netflix pokazał już pierwsze zdjęcie, a w sieci zawrzało od komentarzy nie do końca zadowolonych fanów.

Cowboy Bebop – John Cho nie czuje się za stary

W głównej roli wystąpi John Cho, znany m.in. ze "Star Treka". Aktor w wakacje skończył 49 lat, zaś bohater anime, w którego się wciela – Spike Spiegel – w oryginale był o 22 lata młodszy.

– Przede wszystkim, nie mógłbym tego zrobić w wieku 27 lat. To znaczy, może bym lepiej pasował pod względem atletycznym, ale jeśli chodzi o moją dyscyplinę, to o dziwo lepiej nadaję się w tym wieku – powiedział w rozmowie z Vulture.

cowboy bebop netflix serial

"Cowboy Bebop" (Fot. Netflix)

John Cho podkreślił także, że dzięki swojej dojrzałości jest w stanie lepiej zaprezentować psychologiczną stronę bohatera.

– Nie sądzę, że oddałbym sprawiedliwość emocjonalnej głębi, którą chcieliśmy nadać Spike'owi. Zawsze jest jakiś kompromis. To, w czym młodzi mężczyźni są zazwyczaj najlepsi jako aktorzy, to wściekłość. I to mogło być bardziej wyrazistym elementem postaci. To, w czym jestem lepszy, będąc starszym, to okazywanie słabości, wrażliwości i miłości. Te rzeczy są dla mnie bardziej dostępne. Osobiście wolałbym wersję, którą jestem w stanie zrobić teraz. Taki jest mój gust – dodał.

Cowboy Bebop serial netflix kiedy premiera

"Cowboy Bebop" (Fot. Netflix)

Wielu fanów jest jednak zdania, że aktor po prostu wygląda za staro by grać kultowego bohatera. Cho przyznał, że właśnie ta kwestia najbardziej go martwiła podczas podpisywania kontraktu.

– Nie jestem osobą, która mówi, że wiek to tylko liczba czy coś w tym rodzaju. Wiadomo było, że to będzie trudniejsze pod względem fizycznym. A ja miałem wyglądać inaczej niż 25-letni facet. W pewnym momencie pojawiła się możliwość: "Tak lub nie – chcesz to zrobić?". I ja naprawdę chciałem to zrobić. Dlatego nie zamierzałem się przed tym powstrzymywać – opowiedział.

Cowboy Bebop: Daniella Pineda o wyglądzie Faye

Nie zabrakło także negatywnych komentarzy pod adresem Danielly Pinedy, która w serialu zagra Faye Valentine. Fani zwrócili uwagę, że strój w serialu aktorskim przypomina oryginał jedynie pod względem kolorystyki. Czerwona koszula, nisko wycięty top i krótkie spodenki zostały zastąpione przez bardziej praktyczne ubrania. Aktorka odniosła się do komentarzy na swoim Instagramie:

– Po pierwsze, chciałam przeprosić fanów, że z automatu nie jestem identyczna jak Faye Valentine. 170 cm wzrostu, miseczka D, pięciocentymetrowa talia. Wiecie, oni [producenci] wszędzie szukali tej kobiety i nie mogli jej znaleźć, więc po prostu zdecydowali się na mój płaski tyłek.

Pineda powiedziała także, że było kilka wersji kostiumu i produkcja zdecydowała się na taki, który mógł przetrwać intensywne dni na planie zdjęciowym.

– Wiecie, próbowaliśmy, ale kiedy robisz akrobacje w bibułce, rzeczy znikają, rozrywają się, czasem po prostu giną... W każdym razie, tak jak mówiłem, ten oryginalny kostium – zrobili ich kilka, ale zostały wchłonięte przez moje różne szczeliny, nigdy więcej nie dało się ich odzyskać, więc musieliśmy stworzyć coś, co wytrzyma próbę czasu – skomentowała.

Oryginalny "Cowboy Bebop" to japońska animacja z 1998 roku, która liczyła 26 odcinków i łączyła w sobie elementy science fiction, westernu oraz neo noir z licznymi odniesieniami do popkultury. Jak bardzo będzie różnić się od niej wersja aktorska? Na razie jeszcze czekamy na pierwszy zwiastun.

Cowboy Bebop – premiera 19 listopada na Netfliksie

REKLAMA