Jak "Wiedźmin" poradził sobie z pandemią? Twórczyni serialu zdradziła nam szczegóły zza kulis 2. sezonu

"Wiedźmin" (Fot. Netflix)

Sztuczny śnieg w studiu zamiast Islandii, żołnierze Nilfgaardu w maskach i zero dużych imprez. Showrunnerka "Wiedźmina" opowiedziała nam, jak pandemia wpłynęła na 2. sezon.

17 grudnia na platformie Netflix wyląduje ośmioodcinkowy 2. sezon "Wiedźmina", oparty na powieści "Krew elfów" Andrzeja Sapkowskiego. Obejrzymy go po blisko dwóch latach od premiery serialu na Netfliksie, a przyczyną opóźnienia jest oczywiście pandemia COVID-19, która spowodowała wstrzymanie zdjęć tuż po tym, jak ekipa wróciła na plan w pierwszych miesiącach 2020 roku.

Wiedźmin sezon 2 – Lauren S. Hissrich o kulisach

Jak bardzo pandemia zmieniła serial i czy 2. sezon to ten sam "Wiedźmin", którego pamiętamy? Mieliśmy okazję zamienić parę słów na ten temat z Lauren S. Hissrich, twórczynią serialu. Jak wyglądało w praktyce kręcenie pełnej rozmachu produkcji fantasy w czasach wyznaczanych przez kolejne lockdowny?

– Wiesz, to było naprawdę ciężkie. Zamknęliśmy plan z powodu COVID-a po jakichś trzech tygodniach. Tak więc dopiero co zaczynaliśmy [kręcić] ten sezon. Trzy tygodnie akurat wystarczą, żeby złapać rytm – wszyscy dopiero uczą się siebie nawzajem, aktorzy znów przyzwyczajają się do pracy ze sobą nawzajem. Dopiero zaczęliśmy się rozkręcać, kiedy zamknęliśmy plan. Ta przerwa trwała ponad pięć miesięcy – powiedziała Hissrich.

wiedźmin sezon 2 pandemia

"Wiedźmin" (Fot. Netflix)

Co było największym wyzwaniem dla ekipy, kiedy już wrócili do pracy? Najkrótsza odpowiedź brzmi: wszystko.

– Nie jestem w stanie powiedzieć, co było najtrudniejsze. Wszystko było dość dużym wyzwaniem. Ale teraz, kiedy patrzę na ten sezon telewizji, nie widzę tam COVID-owego sezonu. Widzę, że skala wciąż jest wielka, wciąż jest tam dużo ludzi. Z naszej perspektywy chodziło o to, żeby serial wciąż miał taki rozmach, jakiego chcieliśmy – i potrzebowaliśmy – przy jednoczesnym zachowaniu bezpieczeństwa i przestrzeganiu środków ostrożności.

Wiedźmin sezon 2 – sztuczny śnieg zamiast Islandii

Showrunnerka przyznała, że kiedy już powrót do pracy na planie okazał się możliwy, było dużo kombinowania w związku z ograniczeniami pandemicznymi. Przede wszystkim zrezygnowano z kręcenia serialu w różnych krajach europejskich, choć takie były wcześniej plany. Cały 2. sezon "Wiedźmina" powstał w Wielkiej Brytanii.

– Było mnóstwo zmian natury artystycznej, do których musiało dojść, zanim mogliśmy wrócić – co było ciężkie. Bo wiesz, wydaje mi się, że "Wiedźmin" znany jest szczególnie z tego, że zawiera wiele dużych scen, scen z przyjęciami, wydarzeń dziejących się na świeżym powietrzu, w różnych krajach. 1. sezon kręciliśmy w pięciu różnych krajach, a drugi tylko w Wielkiej Brytanii. To jedna z największych zmian – wyrzuciliśmy do kosza cały nasz harmonogram miejscówek i kręciliśmy wyłącznie w brytyjskich lokacjach.

wiedźmin sezon 2 pandemia

"Wiedźmin" (Fot. Netflix)

W nowych odcinkach "Wiedźmina" znaczna część akcji dzieje się w wiedźmińskiej warowni w Kaer Morhen, którą początkowo miała grać Islandia i północna Szkocja. Skończyło się na studiu w Anglii i tonach sztucznego śniegu.

– Nie, nie musieliśmy wycinać żadnych większych wątków. Tak jak powiedziałam, raczej musieliśmy wszystko przemyśleć pod względem artystycznym. Pewnie widziałaś pierwszych sześć odcinków, więc zobaczyłaś Kaer Morhen. Sceny w Kaer Morhen miały być kręcone w północnej Szkocji i na Islandii, a ostatecznie powstały w studiu w Arborfield. Cały ten śnieg jest sztuczny, jest tam mnóstwo efektów wizualnych. Wiedzieliśmy, że nie możemy stracić tego wątku, musieliśmy po prostu zmienić sposób myślenia. Ale też uważam, że serial wygląda naprawdę pięknie, jak na nakręcony w tak ograniczony sposób. Jestem z tego rzeczywiście dumna, myślę, że to sprawiło, że ludzie pracowali najlepiej, jak mogli.

Wiedźmin – jak pandemia wpłynęła na 2. sezon?

Producenci "Wiedźmina" niczego istotnego co prawda nie wycięli ze względu na pandemię, ale musieli mocno się ograniczać. Nie ma mowy o większych zgromadzeniach czy ucztach jak te z 1. sezonu.

– Kolejna rzecz, którą zrobiliśmy, to przyjrzeliśmy się wszystkim scenom, które miały więcej niż garstkę statystów. To były dni, kiedy zaczęliśmy się zastanawiać: czy to jest tego warte? Czy potrzebujemy na przykład tej wielkiej sceny z ucztą? Bo wiesz, pojawiło się wrażenie, że narażamy więcej osób na ryzyko. Tak więc zredukowaliśmy mnóstwo takich większych scen. To będzie widać w serialu.

Na planie kombinowano nawet, czy można ubrać statystów w maseczki, tak żeby widzowie nie zauważyli. Okazało się, że jak najbardziej jest to możliwe.

– Zrobiliśmy też kilka mądrych rzeczy. Na przykład projektowaliśmy nowe zbroje nilfgaardzkie i jedna z rzeczy, które one teraz mają, to coś w rodzaju stałych masek wbudowanych w hełmy. To jest coś, co nam pomogło. Poza tym więcej osób nosi szaliki w tym sezonie i owija się różnymi rzeczami, które zasłaniają także ich usta. Tak więc próbowaliśmy ograć pandemię także w kreatywny sposób, po to żeby ludzie czuli się bezpieczniej.

wiedźmin sezon 2 pandemia

"Wiedźmin" (Fot. Netflix)

Na koniec Lauren S. Hissrich dodała, że to wszystko miało swoją dobrą stronę. Przy wszystkich niedogodnościach, z jakimi wiązało się kręcenie 2. sezonu "Wiedźmina", powrót do pracy był zbawieniem dla serialowej ekipy po wielu miesiącach izolacji.

– Wydaje mi się, że największym wyzwaniem było też zdrowie psychiczne nas wszystkich. Myślę, że było ciężko być samemu, izolować się przez długie miesiące, a potem wrócić do produkcji, która regularnie ma 400 osób na planie każdego dnia. Dużo rozmawialiśmy z aktorami i ekipą, każdego dnia, by mieć pewność, że ludzie czują się bezpiecznie i że mają wrażenie, iż są pod opieką produkcji. I że nikogo nie poganiamy, tylko po to, żeby coś zostało zrobione. Ale też myślę, że jesteśmy szczęściarzami, że mogliśmy przychodzić do pracy. Nie da się wykonywać naszej pracy inaczej. Ludzie byli samotni, odizolowani i powrót do pracy, którą kochają, z ludźmi, których kochają – to było dla nas jak promyk nadziei.

W 2. sezonie "Wiedźmina" zobaczymy, jak Geralt z Rivii (Henry Cavill), przekonany, że Yennefer (Anya Chalotra) zginęła w bitwie o Wzgórze Sodden, zabiera księżniczkę Cirillę (Freya Allan) w najbezpieczniejsze miejsce, jakie zna – do domu swojego dzieciństwa w Kaer Morhen. Podczas gdy za jego murami królowie, elfy, ludzie i demony walczą o panowanie na Kontynencie, Geralt musi chronić dziewczynę przed czymś o wiele groźniejszym: tajemniczą mocą, jaką skrywa w sobie księżniczka.

Wiedźmin sezon 2 – premiera 17 grudnia na Netflix

REKLAMA