Seriale, których powrotu nie możemy się doczekać

1 2 3 4 5 6

MARTA WAWRZYN

"Revenge" (Fot. ABC)

"Revenge" (Fot. ABC)


Uwaga na spoilery – jeśli nie jesteście na bieżąco, lepiej pewne tytuły omińcie!


"Homeland" - Po zeszłorocznym finale to zdecydowanie najbardziej oczekiwany przeze mnie serialowy powrót. Zapomniałam już, że schrzanili na koniec, przypomniałam sobie za to, jak bardzo podobała mi się chemia pomiędzy Carrie a Brodym. Nie mogę się doczekać kolejnych scen z udziałem tych dwojga i po cichu zaczynam myśleć, że może jednak pozostawienie Damiana Lewisa na kolejny sezon nie było takim złym pomysłem.

"The Good Wife" - Kampania na jeszcze wyższym szczeblu, świetne występy gościnne i przede wszystkim mąż Kalindy. Spodziewam się, że w tym roku "The Good Wife" będzie jeszcze lepsze niż do tej pory i że dowiemy się więcej o bohaterach, których podglądamy już trzy lata, a o których wciąż zostało bardzo dużo do opowiedzenia.

"Parks and Recreation" - Dopiero niedawno obejrzałam 4. sezon i muszę powiedzieć, że jest to teraz moja ukochana komedia (może obok "Louiego", który nie do końca jest komedią). Uwielbiam Leslie i Bena, i wszystkich innych bohaterów. Wariuję z niecierpliwości na myśl o "poważniejszej" polityce, wkraczającej w ten mały, zabawny światek, o Johnie McCainie i Leslie w Waszyngtonie, i o zmianach, które będą teraz musiały nastąpić w serialu.

"Downton Abbey" - Jedne odcinki tego brytyjskiego serialu podobają mi się bardziej, inne nieco mniej, ale jedno podoba mi się zawsze - to, jak się zachowuje i co mówi Lady Violet. A teraz przyjdzie pora na lata 20., na okropną Amerykankę (ach, Shirley MacLaine!), która zburzy porządek tego wciąż poukładanego domostwa, na zmiany, zmiany, zmiany. Ach, cóż to się będzie działo na górze i na dole!

"Boardwalk Empire" - Już pewnie wiecie, że ja nie z tych, co to uważają ten serial za "Bored-walk Empire". Przeciwnie, ekscytuję się każdą kliszą i każdą sceną, którą już gdzieś widziałam. A wszystko dlatego, że to serial piękny, bogaty, ze świetną muzyką i dobrymi aktorami. Chętnie zobaczę wszystko, co mi tylko w tym sezonie zaserwują - niezależnie od tego, czy będą to porachunki gangsterskie (wreszcie ma się zrobić ostro!), czy damskie pogaduszki w buduarze.

"Misfits" - Kompletnie nie wiem, czego się spodziewać po tym, jak wymieniono prawie całą obsadę. Ale chyba nie będzie źle, w końcu to "Misfits". Jeden z moich ulubionych seriali, niezależnie od wszystkiego (no, prawie wszystkiego).

"Revenge" - Emily i jej zemsta! Stęskniłam się, oj, naprawdę się stęskniłam. Niby ten serial to nic wielkiego, a jednak wciąga i nie daje odejść od ekranu. W tym roku chcę więcej Nolana, chcę też, żeby Victoria przeżyła (chyba nie ma innej możliwości, co?) i żeby matka Emily okazała się szalona, ale nie w stylu Jill z "Trawki". Nie jestem pewna, czy jak długo "Zemsta" jest w stanie się bronić bez popadania w śmieszność, ale na razie daje radę, więc oglądam dalej.

"30 Rock" - Niegdyś jedna z moich ulubionych komedii, ostatnio jednak obniżyła już nieco loty i popadła w powtarzalność. Chciałabym, żeby Tina Fey złapała rytm w ostatnim sezonie. I żeby Kenneth na koniec stał się ważniakiem, tak jak to kiedyś zapowiedzieli. Koniecznie!

Lista oczekiwanych przeze mnie produkcji jest długa, za długa, żeby o każdym serialu pisać peany. Oglądam sporo niezbyt ambitnych produkcji i sitcomów, na które czekam po prostu po to, żeby wreszcie mieć jakieś seriale "do kotleta". Ciekawią mnie dalsze losy wielokąta miłosnego z "Hart of Dixie", na pewno też zerknę na ostatnie odcinki "Plotkary" i obejrzę przynajmniej kilka odcinków "Glee" z nowymi dzieciakami. Pewnie znów połknę cały sezon "Pamiętników wampirów" (chcę niegrzeczną wampirzycę Elenę!), choć w moim wieku naprawdę już nie wypada.

Będę też śledzić "The Big Bang Theory", "2 Broke Girls" i "Jak poznałem waszą matkę", choć ten ostatni już tylko i wyłącznie z przyzwyczajenia. A jeszcze szczęśliwsza będę w październiku, kiedy to wrócą "Suburgatory", "Don't Trust the B–– in Apartment 23" (jedna z najlepszych komediowych premier zeszłego roku!) i "Happy Endings".

Nowości jak zwykle obadam wszystkie. Obejrzę 2. odcinek "Revolution", żeby zdecydować, czy chcę na to jeszcze w ogóle patrzeć. Z niecierpliwością czekam na 2. odcinek "Last Resort" (pierwszy jest niesamowity. Dżampnęli szarka z 10 razy w ciągu 40 minut, ale z takim wdziękiem, że człowiek chce więcej i to już, zaraz, natychmiast!) i "The Mindy Project" (recenzja pilota tutaj). A poza tym ciekawa jestem, jak wyjdą "Nashville", "Vegas", "Arrow", "The Mob Doctor"... Zainteresowanych nowościami odsyłam tu: 10 jesiennych nowości, na które czekam najbardziej.

Last but not least - "Saturday Night Live"! Od lat jestem absolutnie uzależniona od tego programu, a na dodatek ta jesień będzie wyjątkowa, w końcu trwa kampania prezydencka. Czy obecna obsada dorówna Tinie Fey i Amy Poehler, które cztery lata temu błyszczały jako Sarah Palin i Hillary Clinton? Musi dorównać!

1 2 3 4 5 6
, , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,