"Zachowaj spokój" bawi się portretem współczesnych nastolatków – recenzja polskiego serialu Netfliksa

"Zachowaj spokój" (Fot. Piotr Liwic/Netflix)

"Zachowaj spokój" powstało na podstawie powieści Harlana Cobena. Zamiast Nowego Jorku mamy Warszawę. Czy warto zajrzeć na zamożne zamknięte osiedle do Barczyków?

Pierwszy polski serial platformy Netflix na podstawie twórczości Harlana Cobena oglądaliśmy w 2020 roku. "W głębi lasu" spotkało się z pozytywnym odbiorem widowni, tym niecierpliwiej więc czekaliśmy na kolejny serial inspirowany twórczością tego poczytnego pisarza. Czy sześć odcinków "Zachowaj spokój" dorówna popularnością "W głębi lasu"?

Zachowaj spokój, czyli nowy Coben na Netfliksie

"Zachowaj spokój" (widzieliśmy przedpremierowo cały serial) od razu wrzuca nas w rzeczywistość zamożnych mieszkańców Warszawy, żyjących na strzeżonym osiedlu, o którym w pewnym momencie jeden z bohaterów mówi nieco pogardliwie: "to wasze Beverly Hills". Ania Barczyk (Magdalena Boczarska) jest lekarką zajmującą się fizjoterapią, a jej mąż Michał (Leszek Lichota) pracuje jako inspektor bezpieczeństwa do spraw pożarnictwa. Widać, że nasi bohaterowie to dobrze sytuowana wyższa klasa średnia, raczej zadowoleni z życia ludzie po czterdziestce, mający stabilną sytuację zawodową i finansową.

Przy tej okazji muszę wspomnieć, że dziwi mnie, dlaczego bohater grany przez Leszka Lichotę jest na siłę wciskany w za małe ubrania i sprawia wrażenie przebranego, a nie ubranego. Mam wrażenie, że bohater dusi się w swoim "mundurku". Dobrze, że nie nakazano aktorowi zapuszczenia koczka, który kilka lat temu był znakiem rozpoznawczym wielu reprezentantów klasy średniej z odłamu "korpo" lub/i "hipster intelektualista". Tym razem poprzestano tylko na nieco fikuśnych okularach. Lubimy Leszka Lichotę, więc to nie jest w żaden sposób przytyk personalny, tylko pytanie do kostiumografki Marty Ostrowicz. Patrząc na bohatera, można odnieść wrażenie, że gdyby mógł, sam ubrałby się inaczej. Niby drobiazg, a jednak to nie są ciuchy Michała Barczyka.

zachowaj spokój serial netflix harlan coben recenzja opinie

"Zachowaj spokój" (Fot. Piotr Liwic/Netflix)

Anię i Michała poznajemy w momencie, gdy Ania usiłuje zainstalować aplikację szpiegowską na telefonie syna. Michał próbuje jej to wyperswadować. Domyślamy się, że jest mniej restrykcyjny, jeśli chodzi o wychowanie dzieci. Jego żona jednak jest nieustępliwa. Intuicja każe jej śledzić syna "dla jego dobra".

Dość szybko dowiadujemy się, że Adam Barczyk, syn Ani i Michała, jest w żałobie po śmierci swojego przyjaciela, Igora. Nie wiadomo, co się dokładnie stało, ale sprawa ta absorbuje całą szkołę i znajomych chłopaka. Szkoła organizuje wieczór wspomnień, gdzie pojawia się także znana nam z "W głębi lasu" Laura (Agnieszka Grochowska) pracująca jako szkolny psycholog. Wiemy, że Laura jest w związku z Pawłem Kopińskim (Grzegorz Damięcki), którego córka Kaja jest związana z Adamem, i tak bohaterowie "W głębi lasu" trafiają do uniwersum "Zachowaj spokój".

Zachowaj spokój wciąga i ma dobre tempo

Zaletą "Zachowaj spokój" jest tempo i wciągająca historia. Nie mamy zbyt wiele czasu, żeby zastanowić się nad tym, co dotychczas widzieliśmy, bo oto akcja goni akcję. Prawdopodobnie te wszystkie zwroty fabularne i twisty sprawiają, że nie zadajemy pytań o potknięcia i dziury scenariuszowe oraz motywacje działań bohaterów. Na przestrzeni sześciu odcinków znajdziemy co najmniej kilka wydarzeń, które nie wynikają z wcześniejszych, albo takich, które nie są prawdopodobne, a jednak przydarzyły się bohaterom (casus bohatera granego przez Bartłomieja Topę). Nie warto jednak zbyt długo o tym myśleć, bo to nie jest serial, który chce, żebyśmy po seansie siedzieli i snuli refleksje, co się stało, tylko dobrze bawili podczas seansu. Tylko tyle i aż tyle.

zachowaj spokój serial netflix harlan coben recenzja czy warto oglądać

"Zachowaj spokój" (Fot. Piotr Liwic/Netflix)

Możemy poprzyglądać się co najmniej dwóm pokoleniom bohaterów i porównać, które z nich zostało bardziej realistycznie przedstawione. Bohaterowie znani z "W głębi lasu", czyli Paweł i Laura, oraz ich rówieśnicy, Ania i Michał, są dość mało wyraziści. Nie wiemy, co lubią robić w życiu, czy mają jakieś hobby, pasje, wiemy, że słuchają T. Love, ale to za mało, żeby stali się dla nas charakterystyczni. W zasadzie są kompletnie pozbawieni właściwości. Nie piją za dużo, nie palą, nie wpadają za często we wściekłość, a mieliby ku temu powody. Wiemy, że Ania trenuje sporty walki, co ma znaczenie fabularne, a Paweł Kopiński siedzi dużo przy komputerze i przegląda papiery. Najwięcej czasu spędzamy z Anią, o której już ze zwiastuna dowiadujemy się, że będzie poszukiwać swojego syna. Jest nieustępliwą matką, która dla dziecka zrobi wszystko.

Zachowaj spokój i posłuchaj Young Leosi

Pokolenie nastolatków również nie jest szczególnie unikatowe. Wszyscy mają dziwne stylówki rodem z lat 80., czyli krótkie spodnie jeansowe i czapkę na głowie plus grzywkę, albo jeansowe komplety i srebrne buty, i porozumiewają się niczym syntezatory mowy. Nie da się ich lubić ani nie lubić, są zbyt niewyraźni, żeby mieć o nich zdanie. Niektórzy z nastoletnich bohaterów nawet jak robią złe rzeczy, to nie sposób się na nich złościć, bo po prostu są zbyt głupi i bezmyślni, żeby móc mieć im coś za złe. Z nastoletniej obsady w pamięć zapada jedynie Nina Reszke (Marta Piętka) i Kaja (Agata Łabno). Sam Adam nie ma zbyt wiele do zagrania, więc trudno powiedzieć, jak się spisuje grający go aktor (Krzysztof Oleksyn, "Rojst '97").

zachowaj spokój serial netflix harlan coben recenzja opinie

"Zachowaj spokój" (Fot. Piotr Liwic/Netflix)

Na imprezie w domu jednego z nastolatków słyszymy Young Leosię, co znaczy że lata 90. definitywnie się skończyły i zdecydowanie idzie nowe. Wspominam o tym, ponieważ długo w polskich serialach przykładem buntu bohatera bywały klasyczne utwory rapowe jak np. "Jestem Bogiem" Paktofoniki, a tym razem serial naprawdę nadąża za tym, czego słucha najmłodsze pokolenie. Chyba że za chwilę okaże się, że Young Leosi słuchają dorośli, sądząc, że tego słucha młodzież i twórczyni będzie jedynie wyobrażeniem o gustach muzycznych najmłodszych słuchaczy.

Zachowaj spokój – akcja, akcja, dużo akcji

Wbrew tytułowi, bohaterowie, z Anią i Michałem na czele, nie siedzą spokojnie, ale cały czas gonią za wyjaśnieniem mniejszej czy większej zagadki. Dosyć spokojnie siedzi jedynie Paweł Kopiński, któremu odpowiada drugi plan i mało angażuje się w sprawę, mimo że tego byśmy od niego oczekiwali. Jest trochę scen walki, groźnych dresiarzy, ale najwięcej zła wynika z bezmyślności.

Chociaż prawdę powiedziawszy, "Zachowaj spokój" to nie jest serial, który jakoś szczególnie piętnuje zło albo złe uczynki, nieodpowiednie decyzje. Powiedziałabym raczej, że z przebiegu akcji wynika, że "każdy orze, jak może". Nie ma kryształowo czystych postaci ani tych zepsutych do szpiku kości. Z serialu wyłania się obraz rodziny jako ludzi żyjących raczej obok siebie, mających tajemnice, skrytych, niezbyt skłonnych do zwierzeń. Czasami ukrywane są drobiazgi, a czasami bardzo duże sekrety. Dzieci nie są wolne od konsekwencji problemów dorosłych, są ich mocno świadome. W gruncie rzeczy to dosyć ponura konstatacja.

zachowaj spokój serial netflix harlan coben recenzja czy warto oglądać

"Zachowaj spokój" (Fot. Piotr Liwic/Netflix)

Nie oczekując serialu, który zmieni wasze życie, ale dając się porwać fabule, podczas seansu "Zachowaj spokój" powinniście się dobrze bawić. Boczarska i Lichota oraz Damięcki, Topa i Grochowska, dzięki swojemu zawodowstwu, podnoszą wartość serialu na kolejny poziom. Serial jest idealny na majówkę, ale nie musicie zwlekać z oglądaniem, jeśli już teraz macie w kieszeni sześć godzin wolnego. Z pewnością zaskoczy was rola Jacka Poniedziałka, który jest świetny jako niepozorny Natan.

Zachowaj spokój jest dostępne na Netfliksie

REKLAMA