Gwiazdy "Paper Girls" nie zgadzają się z porównaniami do "Stranger Things". I mają na to dobre argumenty

"Paper Girls" (Fot. Amazon)

Gwiazdy "Paper Girls" nie zgadzają się z porównaniami do "Stranger Things". Uważają, że ta historia stanowi swój własny gatunek i trudno zestawić ją z innymi serialami.

Gdy pojawiły się pierwsze zwiastuny "Paper Girls", porównania do "Stranger Things" wydały się naturalne: obie historie nawiązują do lat 80., opowiadają o grupkach dzieciaków i mają ponadnaturalne wątki. Jednak "Paper Girls" wzoruje się na komiksie, który był publikowany przed "Stranger Things", a gwiazdy serialu nie zgadzają się, że te tytuły są do siebie podobne.

Paper Girls – serial nie jest jak Stranger Things

Gwiazdy "Paper Girls" w rozmowie z serwisem Insider odniosły się do porównań ich serialu ze "Stranger Things" czy "Yellowjackets". Fina Strazza, czyli serialowa KJ Brandman, podziękowała za porównanie, podkreślając, co wyróżnia ich serial.

– Myślę, że jesteśmy zaszczycone, że jesteśmy kojarzone z takimi serialami i możemy mieć tylko nadzieję na taką samą reakcję [widzów], ale to, co nasz serial robi, to podkreślenie historii, która nie została jeszcze opowiedziana. I kiedy to oglądasz, [serial] ma swój niepowtarzalny ton.

Paper Girls Stranger Things podobieństwa różnice

"Paper Girls" (Fot. Amazon)

Fina Strazza podkreśliła, że "Paper Girls" nie gloryfikują lat 80., tak jak robi to wiele seriali, które do nich nawiązują. To zupełnie inne podejście – pozbawione nostalgii.

– Wszyscy już zdajemy sobie sprawę z intensywnej nienawiści, jaka panowała w latach 80. Ale myślę, że to stało się o wiele bardziej widoczne dla naszej czwórki, ponieważ nie skupiamy się po prostu na wzorach na ubraniach, fajnych fryzurach czy dobrej muzyce. Rozmawiamy o seksizmie, rasizmie, homofobii i tym, jak wielu osobom nie pozwalano się wpasować – i było to dla nas bardzo pouczające doświadczenie. Mam nadzieję, że to też będzie pouczające dla innych osób, które są zaznajomione z latami 80., bo ludzie mają tendencję to bardzo romantyzować. Więc mam nadzieję, że to się przebije.

Camryn Jones, grająca Tiffany Quilkin, powiedziała, że bardzo poruszającym przeżyciem była praca w zespole składającym się głównie z kobiet – choć showrunnerem jest Christopher C. Rogers ("Halt and Catch Fire"), to reżyserowały same kobiety.

– Mieliśmy same reżyserki i to było bardzo, bardzo inspirujące, ponieważ [wielu] członków ekipy było kobietami. I to było naprawdę fajne, mieć kobiecą siłę napędzającą ten serial, szczególnie że na planie wiele z nich podchodziło do nas i mówiło: "To jest serial, który chciałabym mieć, będą młodsza". I to mnie poruszyło.

Serial miał swoją premierę 29 lipca. Tutaj możecie przeczytać naszą recenzję "Paper Girls".

Paper Girls jest dostępne na Amazon Prime Video

REKLAMA