"Mockingbird Lane" (1x01): Domowe strachy

"Mockingbird Lane" to serial NBC będący rebootem sitcomu z lat 60. I chociaż ma swój styl, to stacja może zdecydować, że na jednym odcinku się skończy.

Bryan Fuller, twórca "Mockingbird Lane", ma swoje unikalne podejście do produkcji telewizyjnych, co było widać w "Dead Like Me" i przede wszystkim w "Pushing Daisies". Również jego najnowszy pomysł ma swój unikalny wizualny styl. Reboot sitcomu "The Munsters" ("Rodziny Potwornickich"), hitu CBS z lat 60., kosztował 10 milionów dolarów - i mowa tu tylko o jednym odcinku.

Wydane pieniądze widać na każdym kroku - serial ma bardzo dobre efekty specjalne, dopracowaną scenografię i kostiumy. To kolejna produkcja w tym sezonie - po "Last Resort" - którą łatwo wziąć za film klasy B. O ile "Last Resort" to wariacja na temat technothrillera, to w tym przypadku mamy do czynienia ze specyficzną mieszanką horroru i komedii.

Wyobraźmy sobie klasyczne amerykańskie przedmieścia zamieszkałe przez typowych przedstawicieli klasy średniej. W pewnym momencie w okolicy pojawia się kolejna rodzina - tym razem są to jednak prawdziwe potwory. Rodzina Munsterów przypomina nieco rodzinę Adamsów. Każdy z jej członków jest na swój sposób wyjątkowy.

Dziadek (w tej roli znakomity Eddie Izzard) jest kimś w rodzaju wampira, i jednocześnie głową rodziny. Mały Eddie (Mason Cook) - wokół którego toczy się akcja pilota - odkrywa, że jest wilkołakiem. Jego ojciec Herman (Jerry O'Connell) jest poskładany z fragmentów różnych ciał, niczym Frankenstein. I tak dalej. Wszyscy mają swoje problemy, jak w to w typowej rodzinie.

Opis tego serialu musi brzmieć kretyńsko. Ale "Mockingbird Lane", poprzez umiejętne mieszanie horroru z komedią, a także dzięki znakomitym kreacjom aktorskim i doskonałej oprawie wizualnej bardzo przyjemnie się ogląda. Serial jest po prostu sympatyczny, chociaż trudno wskazać jeden, konkretny powód. Ma swój styl - inny niż wszystko, co teraz można oglądać w telewizji.

Losy rodziny Munsterów należą do NBC. I w tym momencie nie wiadomo, czy będzie zamówienie całego sezonu. Prawdopodobnie jednak go nie będzie.

REKLAMA