"Mentalista" (5x05): Powrót do przeszłości

"Red Dawn" to wreszcie stary dobry "Mentalista". Nieśpieszne tempo, dobre zwroty akcji i sporo psychologicznych sztuczek Patricka. No i coś na zakończenie...

Cofnięcie w czasie do początków współpracy Patricka z CBI dobrze zrobiło "Mentaliście". Po raczej słabym początku sezonu (dwa fatalne odcinki, jeden naprawdę dobry i jeden nijaki), dostaliśmy wreszcie to, co w tym serialu lubimy - psychologiczne sztuczki Patricka nie serwowane taśmowo, spokojne tempo i dobre, nie tak przewidywalne jak ostatnio zwroty akcji. Dzięki temu wreszcie dało się serial oglądać.

Poza tym, "Red Dawn" dał nam wgląd w przeszłość nie tylko Patricka, ale i całego zespołu, tego, jak się tworzył w postaci "Patrick, Lisbon i cała reszta". Oczywiście, najważniejszy jest Patrick, ale całkiem zabawna była scena, w której Rigsby wybierał nowego współpracownika i spodobała mu się Van Pelt.

Ciekawie było też obserwować Jane'a w sytuacji, w której wyglądał na praktycznie bezradnego. Wręcz namacalnie można odczuć w tym odcinku, jak bardzo brak czegokolwiek poza obsesją na punkcie Red Johna zaburzało jego funkcjonowanie. Ale nie na tyle, by nie był zdolny manipulować ludźmi, dzięki czemu dostał w końcu akta Red Johna do przeczytania - musiał jednak bazować na litości, aby to osiągnąć. Dotychczas widzieliśmy go raczej, jak w swoich manipulacjach wykorzystywał inne uczucia.

Jednak bombą odcinka było zakończenie. Z "The Crimson Ticket" możemy pamiętać miejscową szefową FBI, której leżała na sercu współpraca z CBI, sprawa Red Johna, a przede wszystkim przejęcie Lorelei z rąk CBI. Myślę, że teraz wiadomo już czemu.

Pojawia się też pytanie, czy wreszcie mieliśmy okazję zobaczyć twarz głównego antagonisty Patricka, czy to może jeden z wpływowych przyjaciół Red Johna? Tak czy inaczej, ta scena ma szansę popchnąć akcję do przodu. I może uda się dzięki niej przetrawić kolejne słabe odcinki - chyba że już takowych nie będzie. Na co liczę.

REKLAMA