Kity tygodnia: "Revenge", "Hart of Dixie", "Revolution", "Supernatural", "NCIS: Los Angeles"

1 2 3 4 5

"Revolution" (1x06 - "Sex and Drugs")

"Revolution" (Fot. NBC)

"Revolution" (Fot. NBC)

Michał Kolanko: Gdy już wydawało się, że serial nabiera tempa i rozmachu to pojawia się odcinek, który to wszystko zatrzymuje. "Sex and Drugs" toczy się w ślamazarny sposób, nie przynosi nic nowego, czarny charakter w odcinku jest żałosną karykaturą czarnego charakteru, a całość kończy się równie bezsensownie jak się zaczęła. To najgorszy odcinek serialu jak do tej pory.

Paweł Rybicki: Odcinek "Sex and Drugs" był zbiorem wyjątkowo żenujących rozwiązań fabularnych. Trudno wymienić wszystkie nielogiczności i uproszczenia. Najzabawniejsza wtopa scenarzystów to motyw Aarona (Zak Orth), który, jak się okazuje, po blackoucie oddał żonę grupie obcych ludzi. A dlaczego? Bo uznał, że nie potrafi jej bronić. Śmieszy też chwila, gdy bohaterowie dopiero po pewnym czasie zdają sobie sprawę, że wysłali koleżankę na misję samobójczą... Z "Revolution" robi się niezły sitcom, ale chyba nie o to chodziło twórcom serialu.

Agnieszka Jędrzejczyk: Czy ktoś mógłby wyjaśnić mi motywacje, jakimi kierują się bohaterowie? Albo odpowiedzieć na pytanie, jak polubić poczciwego grubaska, skoro porzucił swoją żonę tylko dlatego, że był tchórzem, a potem bohatersko uratował grupę, bo scenarzyści jakoś musieli odkupić jego winy przed widzami? "Revolution”"próbuje nami manipulować na bardzo niskim poziomie, co u mnie przynajmniej wywołuje efekt przeciwny do zamierzonego. Postacie zaczynają mi być całkowicie obojętne, bo nie dzieje się tu nic, co mogłoby pokazać ciekawe zależności. A do tego sztampowa historyjka narkotykowego lorda i tani heroizm... Błagam.

1 2 3 4 5