"Covert Affairs": Annie Walker żegna się z przeszłością

Według zapowiedzi finał letniej części 2. sezonu "Covert Affairs" miał być emocjonujący i dramatyczny. I chociaż niewiele z tego wyszło, życie Annie Walker już nigdy nie będzie takie samo.

Promo letniego finału przygotowywało widzów na epizod przepełniony wartką akcją, niebezpieczeństwem i poczuciem zagrożenia.

Wbrew zapowiedziom, twórcy zaserwowali jednak dość leniwie 40 minut ze zwyczajowo przejętą Annie Walker (Piper Perabo), szeroko uśmiechniętym Auggie'm (Christopher Gorham), nieznośnie zgodnymi Joan i Arthurem (jakże brakuje ich małżeńskich sporów), polonem, baseballem, przepychankami między Departamentem Stanu i CIA oraz dwoma Chińczykami: dobrym i złym.

Nie da się ukryć, scenariusz "World Leader Pretend" jest zwyczajnie słaby. Konflikty rozwiązywane są na siłę, brakuje napięcia, a nienaturalnie poważni bohaterowie momentami śmieszą. Przykładowo Joan (Kari Matchett) wydaje się sztuczna i niewiarygodna, gdy z grobową miną obwieszcza, jak wiele kosztowało ją wyciągnięcie Auggie'ego z kłopotów – tym bardziej, że nie pierwszy raz ratowała podwładnego z podobnej opresji.

Nie drażni jedynie Anne Dudek. Aktorka w końcu nie była ograniczona do pakietu zachowań rodem z poradników dla dobrych żon z połowy ubiegłego wieku. Niestety dobry występ serialowej Danielle może być jedynie wypadkiem: nie co dzień ma się okazję wyrzucić z domu młodszą siostrę.

Z drugiej strony, pomimo wielu wad, "World Leader Pretend" jest odcinkiem bardzo ważnym. Podsumowuje cykl rozrachunków bohaterów z własną przeszłością. Dla samej agentki Walker ostatnie kilka tygodni to początek nowego życia: bez sąsiedztwa rodziny, z zakończonymi związkami z Benem Mercerem i dr. Scottem Weissem oraz mniejszą ilością wymówek i wątpliwości.

I może, pomimo nieudanego finału, właśnie to powinno widzom wystarczyć: zapowiedź nowej, nieco innej agentki Walker, żyjącej względnie w zgodzie z sobą i lubiącej swoją pracę. Ciekawe tylko, czy ta zmiana przełoży się na dobrą telewizję i lepsze odcinki, niż nieszczęsny finał?

REKLAMA