Serialowa lista wstydu Mateusza Madejskiego

"Baywatch"

"Baywatch"

Na Serialowej rozpoczynamy nowy cykl, w którym będziemy rozmyślnie psuć nasz wizerunek serialowych koneserów, oglądających "Mad Men" na przemian z "Breaking Bad" i lepszymi odcinkami "Homeland". Oto pierwsza nasza Serialowa lista wstydu.

1. Nigdy nie podobały mi się kostiumy z "Baywatch". Nie da się ukryć, że to dość kontrowersyjne wyznanie, jak na kogoś kto dorastał w późnych latach 90. Od razu więc lepiej zaznaczę, że ja również byłem fanem Pameli i Carmen. Tylko w ich strojach nie widziałem nic tak naprawdę seksownego. Jednoczęściowy strój może był odważny dla purytańskich Amerykanów, ale dla nas? Zawsze uważałem, że Pamela i spółka zrobili karierę nie dzięki "Słonecznemu patrolowi", ale wbrew niemu. No ale słynny kostium został ikoną popkultury (i seksu). A mnie się ciągle nie podoba, więc chyba to jest powód do wstydu.

2. Nie mogłem spać po odcinkach "Z Archiwum X". W latach 90. serial o przygodach agentów FBI tropiących zjawiska paranormalne był absolutnie kultowy. Współczesne serialowe ikony, jak Dexter czy House, mogą tylko pomarzyć o statusie, który mieli agenci Mulder i Scully. Ich przygody były często tak mroczne i dziwne, że po ich obejrzeniu ciężko było zasnąć. Pamiętam co najmniej kilka takich odcinków. Obawiam się, że gdybym dzisiaj powrócił do serialu, uznałbym go za straszny kicz i śmiech na sali. Ale gdy byłem w podstawówce, do śmiechu mi nie było.

3. Uznawałem "Family Guya" za tanią kopię "Simpsonów" i "South Park". Tego dziś naprawdę się wstydzę. Długo nie mogłem się przekonać do tej kreskówki. Podobieństwa do "Simpsonów" wydawały mi się zbyt wyraźne, podobnie jak humor przeniesiony z "South Parku". Uznawałem "Family Guya" za tandetę. Dziś uważam go za jeden z lepszych seriali, a jego twórców za geniuszy niepoprawnego politycznie humoru.

4. Obejrzałem niemal cały sezon "Pretty Little Liars" w jedną noc. Serial został raczej stworzony z myślą o nastoletnich widzach. Jednak mnie tak wciągnął, że niemal za jednym zamachem obejrzałem cały pierwszy sezon. Mogę się tłumaczyć, że to była całkiem fajna produkcja, z fajnymi aktorkami i ciekawymi intrygami. Ale czy wypada dorosłemu facetowi nałogowo oglądać serial dla amerykańskich 16-latek?

5. Odkryłem "Homeland" dopiero w drugim sezonie. Pierwszy sezon był generalnie znacznie lepszy niż drugi. Ale ja wziąłem się za ten serial dopiero gdzieś tak na początku tego drugiego. Dopiero po wielu namowach oraz po tym, gdy dowiedziałem się że fanem produkcji jest sam prezydent Obama. Zdecydowanie za późno, bo to chyba najciekawszy obecnie serial. I chyba jedyna tego typu produkcja, która autentycznie "czuje puls" dzisiejszych czasów.

6. Chciałbym rzucać cytatami z Dona Drapera, ale ich nie znam. Cytaty z Dona są w dzisiejszych czasach tym, czym w latach 90. były cytaty z Samanthy z "Seksu w wielkim mieście". Niestety, ja żadnych jakoś nie zapamiętuję. Może poza tym o miłości i nylonach.

7. Byłem fanem "Prison Break". Serial jest dziś raczej symbolem tandety, kiepskiego scenariusza i niezrozumiałych zwrotów akcji. Ja oglądałem go jednak z wypiekami na twarzy do końca. Dziś tego kompletnie nie rozumiem. O ile pierwszy sezon był całkiem niezły to już kolejne, z "ożywającymi postaciami" i absurdalną fabułą były porażką. Ja jednak często broniłem serial za "ludlumowski" klimat. Dziś się wstydzę. ;)

8. Większość odcinków "Simpsonów" obejrzałem po kilka razy. Kiedy byłem w późnej podstawówce, serial zaczęła puszczać któraś z telewizji dostępnych na kablówce. I oczywiście leciało mnóstwo powtórek. A ja je wszystkie oglądałem. Przychodziły oczywiście refleksje, że jednak to niezbyt normalne oglądać tyle razy te same odcinki kreskówki...

9. Nie przepadam za ambitnymi produkcjami. Co tu dużo mówić... Większość seriali, które mnie wciągnęły, trudno uznać za ambitne produkcje. Nie przepadam za "Breaking Bad" czy "The Hour". "Homeland" jak już wspomniałem, odkryłem bardzo późno. A większości wychwalanych przez krytyków tegorocznych produkcji, cóż, po prostu nie znam.

10. Nie znam się na serialach. Chyba najbardziej wstydliwy fakt na liście. ;) Ale prawda jest taka, że to, iż zostałem serialowym publicystą z doskoku to efekt bardziej spotkania przy piwie i winie z Martą niż mojej znajomości tematu. Nie rozumiem na przykład fenomenu "Dextera" czy "Californication". Nie mogę się nawet przekonać do takiego hitu jak "Gra o tron". Tak naprawdę moja serialowa wiedza ogranicza się do kilku zaledwie tytułów, jak już zresztą wspomniałem - średnio ambitnych.