Kity tygodnia: "Zero Hour", "2 Broke Girls", "Kości", "Whitney"

1 2 3 4

"Zero Hour" (1x1 - "Strike")

"Zero Hour" (Fot. ABC)

"Zero Hour" (Fot. ABC)


Bartosz Wieremiej: Nie mam nic przeciwko porządnie skleconym teoriom spiskowym, jednak bez dwóch zdań był to jeden z najgłupszych i najsłabszych pilotów ostatnich kilkunastu miesięcy. Przy "Zero Hour" spiskowe wątki w "Beauty and the Beast" wydają się całkiem sensowne... I nawet nie potrafię powiedzieć, kto najgorzej wypada w tym katastrofalnie słabym odcinku: wiecznie przejęty Anthony Edwards w dwóch wcieleniach, bezbarwna Carmen Ejogo czy może Scott Michael Foster, który chyba po godzinach wciąż uczęszcza do znanego z "Greek" Cyprus-Rhodes University.

Swoją drogą, przynajmniej zegarki były całkiem ładne.

Marta Wawrzyn: Oj, Michał potraktował toto zdecydowanie zbyt łagodnie w swojej recenzji. Takiego zestawu idiotyzmów zmiksowanych bez sensu nie widziałam dawno, a wiedzcie, że widziałam już w życiu dużo idiotyzmów. Wrażenia nie poprawili drętwi aktorzy, monotonnie recytujący fatalnie napisane dialogi. A najbardziej nie potrafię wybaczyć twórcom, że w tym wszystkim było dokładnie zero emocji. Facetowi przydarza się tragedia, a mnie to nie obchodzi! I co gorsza, ów facet też jakby bardziej jest zainteresowany zagadką do rozwiązania niż tym, że porwali najdroższą mu osobę. Brr.

"Nazistowskie zegary" były bardzo stylowe, to fakt, ale czy naprawdę trzeba je pokazywać przy okazji każdej przerwy na reklamę? Co za dużo, to niezdrowo. Jednak to nie one mnie zniechęciły do włączania tego ponownie. Jestem odporna na bzdury, dlatego dopiero kiedy usłyszałam na końcu "And that storm is called... Zero Hour!", było dla mnie oczywiste, że nie zniosę kolejnych 45 minut tej tandety. Na szczęście nie będę musiała. Pilot "Zero Hour" miał rekordowo niską oglądalność, co znaczy, że Amerykanie chyba byli mądrzejsi ode mnie i dali sobie z tą produkcją spokój już przed premierą. Jest prawdopodobne, że serial skończy jak "Do No Harm".

1 2 3 4
REKLAMA