Wasze hity i kity tygodnia. Które seriale wygrały?

1 2

HITY TYGODNIA

"Glee" (Fot. FOX)

"Glee" (Fot. FOX)

W tym tygodniu Wasze głosowanie na hit wygrało "Glee", a zaraz za nim znalazły się "Once Upon a Time" i "The Carrie Diaries".

1. "Glee" (4x16 - "Feud)

Vanilla: Wreszcie odcinek z idealnymi proporcjami dramatu i humoru. Hit za cudowny występ Santany (myślę, że aż mogę się pokusić o stwierdzenie, że był to jeden z najlepszych występów sezonu), za Sue jako Nicki Minaj, ale przede wszystkim za to, że wreszcie polubiłam Finna! Uśmiech sam się pojawia na twarzy jak widzi się faceta, który z "ciepłych kluch" zmienił się w faceta walczącego o miłość życia. Nareszcie!

2. "Once Upon a Time" (2x16 - "The Miller's Daughter")

Żaneta: Historia młodej Cory bardzo mnie zaskoczyła. W życiu nawet przez chwilę nie podejrzewałam, że mogło ją cokolwiek łączyć z Rumpelstiltskinem i że w ogóle kiedykolwiek była zdolna do miłości. Świetny pomysł twórców, aby spowodować "wow" wśród widzów. Poza tym myślę, że wątek Emmy i Bae może się ciekawie rozwinąć i w tej kwestii zobaczymy jeszcze wiele. No i szykuje nam się niezła walka - Regina kontra Śnieżka, czyli prawdziwe zło przeciwko czystej dobroci. Baśniowe historie od drugiej strony medalu, to lubię!

3. "The Carrie Diaries" (1x09 - "The Great Unknown")

Hamster: Ten odcinek wyróżniła wspaniała muzyka, wątek Mouse (ze śmiechu o mało nie spadłam z krzesła :)) oraz Sebastian. Aż przyjemnie jest popatrzeć na Carrie i Sebastiana. Jestem bardzo ciekawa, jak dalej pociągną tę historię. Z pewnością nie są to Chuck i Blair z Plotkary (a przecież oba seriale są tych samych twórców), ale coś nowego i świeżego, co bawi i wzrusza.

"The Big Bang Theory" (6x19 - "The Closet Reconfiguration")

kashanty: Dobrze jest, kiedy w serialach komediowych twórcy ukazują też trochę smutniejsze aspekty życia, tak jak przypadku Howarda i listu od ojca, bohaterowie nie wydają się wtedy tacy nierealni. A Sheldon jako pogromca szaf jak zawsze genialny.

"Mentalista" (5x16 - "There Will Be Blood")

vanka: Zaliczam do hitów, ale mam mieszane uczucia. Zakończenie wątku Lorelei dość przewidywalne, i w ogólnym rozrachunku, niewiele wnoszące do głównego wątku poszukiwań Red Johna. Ale z drugiej strony, jakże się to oglądało! Świetne poprowadzenie postaci, napięcie utrzymywane niemal cały odcinek i te dwuznaczności, za które uwielbiam "Mentalistę" - Bertram i Kirkland w gabinecie tego pierwszego, uczuciowy zamęt Lisbon, i czy tylko mnie się wydaje, że im dalej w las w pogoni za głównym antagonistą, tym Patrick jakby bardziej rozczochrany, starszy, zmęczony? Co jednak uroku mu nie ujmuje.

"Chirurdzy" (9x17 - "Transplant Wasteland")

PrincessLeia: Może odcinek nie był oszałamiający, ale kupiła mnie wzmianka o Lexie i Marku. Niby pokątnie, niby ukradkiem a jasno i wyraźnie. Dowód na to, że nie trzeba było poświęcać im całych odcinków aby wspomnieć ich z klasą. I za to wielki plus.

"Justified" (4x10 - "Get Drew")

piernik: "Justified"! Cóż za niespodzianka. Jak zwykle fantastyczne były dialogi pomiędzy praktycznie wszystkimi bohaterami. Szczególnie podobało mi sie zaczęcie odcinka od "bullshiiiit" Raylana oraz nastepująca po nim wymiana złośliwości między Boydem i Raylanem.

Mimo że już wiedzieliśmy, kim jest Drew, to akcja jeszcze się zagęściła - bohaterowie wątków prowadzonych wcześniej równolegle zderzyli się w jednym punkcie, jakim było pojmanie i przekazanie Shelby'ego/Drew. Zadziwił mnie w tym odcinku kuzyn Johnny - zaczął grać na trzy fronty! Raczej nie pociągnie tak długo. Przy okazji wylewania swoich gorzkich żalów, Johnny zaserwował widzom piękne podsumowanie życia Boyda. I nie było to jedyne doskonale podsumowanie w tym odcinku - Art nieźle wypunktował "karierę" Shelby'ego/Drew. A na koniec dostaliśmy zapowiedź mocnej akcji.

"Community" (4x06 - ""Advanced Documentary Filmmaking")

Czekoladowy Blok: Wrócił Chang, co mnie bardzo cieszy, i wrócił Abed jako reżyser dokumentu. Super odcinek.

"Banshee" (1x10 - "A Mixture of Madness")

Madijah: Nie przepadam za tego typu serialami, ale ten akurat był całkiem niezły - szczególnie ostatni odcinek sezonu. Oczywiście Rabbita nie mogli uśmiercić - i dobrze, bo to właśnie on i Proctor, to postacie, które moim zdaniem "budują" prawie cały serial. Ciekawe, co planują dalej z Aną/Carrie, czy będzie starała się odzyskać rodzinę no i na jak długo Hood pozostanie szeryfem... Może być ciekawie w kolejnym sezonie.

"The Lying Game" (2x10 - "To Lie For")

elenkaa: Ten serial jest naprawdę zaskakujący, nie to co PLL, gdzie zamiast odpowiedzi pojawia się coraz więcej pytań. Ja się akurat mordercy nie spodziewałam, bo nie czytałam przed odcinkiem żadnych opinii na ten temat i to dla mnie było megazaskoczenie. Zwłaszcza że to jednak moja ulubiona postać była. Czekam z niecierpliwością na nowe odcinki, mam nadzieję że w ogóle będą. Chociażby na jesieni.

1 2