Z nosem przy ekranie #3: Dmuchawce, latawce, Leo

"Da Vinci's Demons" (fot. Starz)

"Da Vinci's Demons" (fot. Starz)

To już ostatni taki tydzień. Niedługo wszystko się zmieni. Za chwilę spokojny serialowy światek spustoszy nawałnica ślubów, zgonów, rozstań, nieplanowanych ciąż oraz pakiet nieco mniej typowych skarań boskich.

Zanim jednak przyjdzie czas na May sweeps (25.04-22.05), trzeba jeszcze przetrwać kilka najbliższych dni. Pogoda niestety nie pomaga, a wredne słońce i momentami zaskakująco wysoka temperatura natrętnie sugerują, że dobrym pomysłem byłoby wyjście na zewnątrz i rozruszanie się na (nie)świeżym powietrzu.

Z perspektywy ostatnich kilkunastu godzin dodam tylko, że i ja uległem tym złym podszeptom. Mój wypad do parku zakończył się niezbyt szczęśliwie, a zasilenie licznego grona osób solidnie przeziębionych odbyło się wbrew mojej woli i pomimo głośnych protestów.

A tymczasem...

... na nic narzekać nie może Tom Riley, czyli serialowy Leonardo Da Vinci. Główny bohater "Da Vinci's Demons" potrafi wszystko – nawet bronią białą posługuje się lepiej niż żółwi imiennik. Dodatkowo, jak w pewnym oklepanym powiedzeniu, jego największą wadą jest skromność – w końcu do skaz charakteru nie wypadałoby zaliczać słabości do kobiet czy okresowych problemów z temperamentem.

Nie piszę o tym z powodu niechęci do wybitnie utalentowanych serialowych bohaterów. Nie stanowi też dla mnie kłopotu zawieszanie niewiary na czas trwania kolejnego odcinka serialu. Lubię telewizyjnych geniuszy, jak i spiski – nawet te beznadziejnie słabe. Fruwający Nico Machiavelli (Eros Vlahos) również ma swój urok, odkrywanie Ameryki także – niezależnie od tego czy dosłownie, czy w przenośni.

Jednak żeby powyższa mieszanka mogła działać, twórcy powinni spełnić jeden warunek: tak skonstruować bohatera, by chociaż w minimalnym stopniu kogokolwiek obchodziły jego losy. W "Da Vinci's Demons" główny bohater na razie przypomina nieudany eksperyment sprzed paru lat, czyli Cala Lightmana (Tim Roth) z "Lie to Me", któremu scenarzyści w 2. sezonie przyczepili tak wiele unikalnych cech, doświadczeń i umiejętności, że skutecznie udało im się go oderwać od reszty serialu. Obawiam się, że przytłaczającego wszystkich od pierwszych minut Leonarda, spotka niedługo podobny los.

Za to ostatnio...

...kuchnia Castle'a (Nathan Fillion) zaopatrzona została w niezwykle groźną lodówkę. Powaga sytuacji wymagała użycia tak drastycznych środków, w końcu po mieszkaniu grasował bardzo groźny złodziej. Finalnie zdradziecki sprzęt okazał się najlepszą częścią dość przeciętnego odcinka, a widzom pozostało uronić łzę nad losem biednej Alexis (Molly C. Quinn). Wieczorny spacerek po Nowym Jorku w roli smerfa lub Na'vi musiał być ciężkim przeżyciem.

"Castle" – lodówka w tle (fot. ABC)

"Castle" – lodówka w tle (fot. ABC)


Zaledwie kilka minut...

...ostatniego spotkania z "Hawaii Five-0" spowodowało, że przypomniałem sobie, jak bardzo lubię postacie w stylu Franka Bamy (Jimmy Buffett). Nie wiem, dlaczego moją sympatię wzbudza akurat umiejący wszystko zorganizować, urzędujący pośrodku niczego, wiecznie pijany pilot, jednak zatrważająca wręcz sztampowość "Olelo Pa'a" przestała męczyć, dopiero po jego pojawieniu się na ekranie. I już nawet nie irytowało przedstawienie Korei Północnej jako idealnego miejsca na randkę McGarretta (Alex O'Loughlin) i Catherine (Michelle Borth).

Wiele uroku straciło...

...w tym tygodniu "Community". Tym razem nie z powodu słabości scenariusza, a ponieważ pierwszy raz o odbiorze odcinka zaważyło kilkumiesięczne opóźnienie emisji. W każdym serialu odcinki świąteczne są czymś szczególnym i szkoda, że nie mogliśmy zobaczyć "Intro to Knots" pod koniec grudnia ubiegłego roku lub nawet dwa tygodnie temu, gdy jeszcze padał śnieg. Niestety kalendarz okazał się być bezlitosny, na czym stracili zarówno widzowie, jak i samo Greendale.

W telewizji zaśpiewał...

... Jeremy Sisto, czyli George z "Suburgatory". Jego wykonanie "Pleasant Nightmare" w ostatniej scenie finałowego "Stray Dogs" ładnie spięło w całość 2. sezon serialu, a niemal niezauważalna zmiana słów piosenki świetnie podsumowała najważniejsze wydarzenia odcinka.

Żałuję, że w ostatnich tygodniach nie poświęciłem należytej uwagi produkcji stacji ABC. Chyba ominęło mnie coś bardzo interesującego.

Do zobaczenia następnym razem!

REKLAMA