Wasze hity i kity tygodnia. Które seriale wygrały?

1 2

HITY TYGODNIA

"Orphan Black" (Fot. BBC America)

"Orphan Black" (Fot. BBC America)

W tym tygodniu Wasz hit jest zaskakujący - 3. odcinek "Orphan Black". Za nim - to już mniejsze zaskoczenie - "Mad Men" i "Glee".

1. "Orphan Black" (1x03 - "Variation Under Nature")

dako: Tatiana pokazuje się nam w tylu odsłonach, że nie wiadomo, w której jest najlepsza (dla mnie w wersji "soccer mom") i nie zdziwiło mnie, że jedna z nich zabija klony (a może blondi to "oryginał"???).

"Mad Men" (6x03 - "Collaborators")

ola kozel: Brawo Trudy! Pete żył zapewne w przekonaniu, że ma u boku głupiutką gospodynię domową, a tu taka niespodzianka. Ale reszta wątków też na poziomie.

"Glee" (4x19 - "Sweet Dreams")

minnie: To był naprawdę dobry odcinek. Oprócz kryzysowego Willa, ale do niego się już przyzwyczaiłam. Trenerka Roz Washington + Blaine i Becky = absurd do kwadratu! Miłe wspomnienia z "Don't Stop Believin'", Finn i Puck w college'u ("Fight for Your Rights"). Ten odcinek bardzo mi się podobał. Tylko jedna prośba: więcej Santany!

"Vikings" (1x07 - "A King's Ransom")

Luc: Jak co tydzień po prostu świetnie. W jednym odcinku "Vikings" dzieje się tyle, co w "Game of Thrones" przez pół sezonu. A gdy zobaczyłem zwiastun następnego odcinka Wikingów, to odpłynąłem. Czysta magia. Pięknie się zapowiada.

"The Borgias" (3x01 - "The Face of Death")

trixie: Za to, że wróciło tak dobre jak było.

"Hannibal" (1x03 - "Potage")

Luc: Na szczęście recenzje osób, które oglądały pierwszych kilka odcinków serialu przed oficjalną premierą, sprawdziły się. Trzeci odcinek jest rzeczywiście przełomowy pod wieloma względami, a właściwie pod każdym względem. Odcinek był pozbawiony wszystkich tych tanich chwytów, którymi rzucono w nas w dwóch pierwszych odsłonach "Hannibala".

Trzeci odcinek serii jest dramatyczny, wciągający, mroczny, niepokojący, a wszystko to nie za sprawą wizualnych fajerwerków, ale dzięki gęstej, dusznej atmosferze relacji między bohaterami. Było kilka naprawdę ciekawych dialogów. Nareszcie mieliśmy prawdziwe interakcje. Nie były to tylko nudne tyrady o profilach psychologicznych, tylko naprawdę ważne z punktu widzenia fabuły rozmowy. Doktor Lecter wreszcie intryguje (spojrzenie, subtelny uśmiech) i działa. Serial wreszcie wyrwał się z uścisku procedurala. To jest to. To jest to, czego brakowało mi w efekciarskich, wydumanych pierwszych dwóch epizodach. Oby od tej pory poziom był tak dobry jak w odcinku trzecim.

1 2