Hity tygodnia: "Gra o tron", "Continuum", "Rectify", "Broadchurch", "Doktor Who"

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10

"Gra o tron" (3x04 - "And Now His Watch Is Ended")

"Gra o tron" (Fot. HBO)

"Gra o tron" (Fot. HBO)


Paweł Rybicki: To był bez wątpienia najlepszy odcinek "Gry o tron" od czasu 1. sezonu. Oczywiście, w dużym stopniu sukces jest po prostu zasługą treści książki. Ale z drugiej strony, twórcy serialowej ekranizacji wielokrotnie już pokazali, że potrafią zepsuć nawet najlepsze fragmenty fabuły stworzonej przez G.R.R. Martina. W tym przypadku obeszło się bez wpadek i to wystarczyło, aby odcinek był świetny. Największe wrażenie zrobiła na mnie oczywiście scena wymarszu armii Daenerys z Astaporu. Mogliśmy w końcu poczuć niesamowity klimat powieści. Oby tylko nie okazało się, że większość budżetu "Gry o tron" została wydana właśnie na ten odcinek...

Agnieszka Jędrzejczyk: 3. sezon "Gry o tron" idzie jak dotąd dosyć nierównym torem, ale choć "And Now His Watch Is Ended" nie uniknął kilku nudnych i nieciekawych scen, coraz wyraźniej zbacza ku świetności znanej z książkowego oryginału. Najciekawszych barw przybiera oczywiście stopniowy rozwój relacji pomiędzy Jaimem a Brienne, ale obserwowanie subtelnych zagrywek Tyrellów (Margaery i jej genialnej babci) jest nie mniej intrygujące - nie mówiąc o tym, że szczerze zabawne.

Cały odcinek nie miałby jednaj prawdziwej potęgi i mocy, gdyby nie Daenerys, która - o ironio - ma w tym sezonie najwięcej interesujących rzeczy do pokazania. Patrząc na jej bezwzględną rozprawę z handlarzami niewolników w Astapor, zdążyłam już zapomnieć, jak bezradnie tułała się po Qarth w poszukiwaniu skradzionych smoków. Co prawda każdy, kto czytał "Nawałnicę mieczy", mógł poczuć się zawiedziony, jak przewidywalnym krokiem było spalenie przez nią miasta - w książce był on ogromnym zaskoczeniem - to jednak rozmach i wydźwięk tej sceny spełniły swoje zadanie z nadwyżką. Emilia Clarke jeszcze nigdy nie była tak stanowcza i bezlitosna, a cały serial jeszcze nigdy tak satysfakcjonujący.

Michał Kolanko: Gdyby każdy odcinek "Gry o tron" utrzymywał poziom z tego tygodnia, to serial już dawno stałby się absolutną klasyką telewizji. Wielowątkowa struktura irytuje wielu widzów, ale jeśli wypełniona jest odpowiednią treścią, to staje się zaletą a nie wadą. Tak też stało się teraz. Mogliśmy zobaczyć nie tylko Daenerys i jej smoki w działaniu, ale także przekonać się, jak błyskotliwym politykiem jest Margaery Tyrell. To, jak bardzo owinęła sobie Joffreya wokół palca, świadczy najlepiej o jej talentach. No i Varys, bunt Nocnej Straży... Po raz pierwszy w tym sezonie wszystko w "Grze o tron" wreszcie zadziałało tak jak powinno.

Nikodem Pankowiak: Tak dobrego odcinka "Gry o tron" musielibyśmy szukać prawdopodobnie w 1. sezonie tego serialu, gdzieś obok ściętej głowy Neda Starka. Daenerys zasłużyła na miano królowej tego odcinka, w scenie z jej udziałem świetne było wszystko. Choć wiedziałem, jak sprawy się potoczą, miałem ciarki na plecach, gdy przemówiła po valyriańsku. Całe wrażenie potęgowała jeszcze muzyka (kolejny świetny motyw!). No i oczywiście ostatnia scena, gdy na czele ogromnej armii opuszcza miasto… Majstersztyk, prawdziwy majstersztyk, właśnie dla takich momentów warto "Grę o tron" oglądać.

Coraz lepiej zaczynają także wyglądać relacje między Brienne a Jaimem, czekałem na to, bo w książce wątek ten wyszedł naprawdę interesująco. Coraz ciekawiej mają się też sprawy w Królewskiej Przystani – Margaery wywiera coraz większy wpływ na Joffreya, co wyraźnie nie podoba się Cersei. Lwica już niedługo powinna pokazać pazury. Dodajmy do tego małą rzeźnią, jaką niektórzy z członków Nocnej Straży przeprowadzili w zamku Crastera - i mamy odcinek niemal idealny. Mam nadzieję, że w kolejnych odcinkach poziom nie spadnie, zwłaszcza że materiał książkowy funduje ogromną dawkę emocji.

Marta Wawrzyn: Ponieważ nic nie zostało do dodania, pozostaje mi tylko zgodzić się z przedmówcami. Wspaniały odcinek - pod każdym względem.

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10