"Mentalista" (5x22): Zmiana reguł

"Mentalista" (Fot. CBS)

"Mentalista" (Fot. CBS)

Może i 5. sezon "Mentalisty" najlepszy nie był, ale finałowe odcinki zatarły złe wrażenie. A Red John pokazał, co potrafi. Spoilery.

Zdecydowanie "Red John's Rules" nie był odcinkiem o wbijającej w fotel akcji. Oglądało się go raczej jak interesującą i przerażającą łamigłówkę, której zakończenia mogliśmy się spodziewać. A wszystko zaczęło się optymistycznie.

Jedno wydaje mi się pewne - nawet jeżeli Bruno Heller i reszta scenarzystów mają problemy z ciekawymi zagadkami tygodnia, to wątek Red Johna mają rozpisany naprawdę dobrze i precyzyjnie. Widać to za każdym razem, gdy staje się on głównym tematem odcinka.

W teorii Patrick Jane (Simon Baker) zaczyna się wreszcie naprawdę zbliżać do Red Johna. Dzięki informacjom Lorelei zawęził listę podejrzanych osób do siedmiu nazwisk. Ale Red John nie zamierza biernie czekać, aż Jane go złapie. Można nawet podejrzewać, że użył Lorelei do podrzucenia Patrickowi informacji, które mu przekazała.

W każdym razie, Patrick wciąż jest bezsilny w rozgrywce z Red Johnem. Może tak naprawdę tylko patrzeć, jak giną kolejne ofiary i jedyne, co jest dla niego osiągalne, to reagowanie na posunięcia przeciwnika, który czerpie sadystyczną przyjemność z dręczenia swojej ofiary. Wydaje się, że to właśnie może być motywem przewodnim następnych sezonów, gdyż Red John zapowiedział ustami Lorelei eskalację swoich działań.

Finał 5. sezonu "Mentalisty" na pewno podsyci spekulacje na temat tożsamości Red Johna, jakie prowadzą fani. Zawężenie liczby podejrzanych do siedmiu wcale tu wiele nie wyjaśnia, bo też i może być tzw. wrzutką od Red Johna. Poza tym, zdaniem wcale licznych, to, co się dzieje może świadczyć o tym, że Red Johnem może być sam... Patrick Jane. W końcu podwójna osobowość, choć rzadka, to jednak występuje w przyrodzie.

Niezależnie od tych spekulacji, Bruno Heller kilkoma ostatnimi odcinkami 5. sezonu "Mentalisty" zatarł fatalne wrażenie, jakie ten sezon mógł wywrzeć. Znów z niecierpliwością oczekuję na dalszy ciąg i chcę, by Jane wreszcie wygrał z Red Johnem.

"Red John Rules" nie był jednak odcinkiem pozbawionym słabości. Zbyt łatwo można było się domyślić, kto jest wspólnikiem Red Johna. W praktyce już pierwsze pojawienie się tej postaci rzuciło na nią podejrzenia i podrzucane fałszywe tropy niczego nie zmieniały, będąc co najwyżej dodatkiem. Na szczęście ładunek emocjonalny odcinka był na tyle duży, że łatwość rozwiązywania tej części zagadki nie była wadą.

Poza tym, najważniejsza zagadka wciąż jest nierozwiązana, a ostatnia scena była naprawdę mocna. A my czekamy teraz na kolejny sezon, w którym Red Johna będzie pewnie dużo więcej.

REKLAMA